menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Polski Easy Rider? 14-03-2007
Artykuł Violetty Krasnowskiej w Newsweek „Aniołowie Piekieł po polsku” opisuje mroczną, wręcz bandycką, stronę klubu motocyklowego Road Runners MC. Poznałem część członków tego klubu pięć lata temu w czasie realizacji zdjęć do filmu „Klatka”. Postanowiłem jednak nie wprowadzać ich wątku. Uznałem, że jest to materiał na oddzielny film. Spotykałem się potem z nimi już bez kamery kilkakrotnie, jednak ciągle odkładałem decyzję, by przystąpić do zdjęć.
Autorka prezentuje poglądy anonimowych motocyklistów, że runnersi swoim „brutalnym zachowaniem chcą przypodobać się najsłynniejszemu gangowi motocyklowemu na świecie, amerykańskim Aniołom Piekieł, by ci przyjęli w ich szeregi.” Podaje zaprzeczenie niejakiego „Doktora” z Road Ranners. We wrześniu 2003 roku byłem z ekipą filmową świadkiem spotkania przedstawiciela Hells Angels z runnersami, nagraliśmy kilka minut z tego spotkania. Pamiętam, co mówił wówczas nie żyjący już prezes Mirek „Miro” Stefańczyk. Bezwzględnie był przeciwny podporządkowaniu. Atmosfera była napięta. Zakładano, że za chwilę rozpocznie się jatka. Hellsi mieli już swoich przedstawicieli w Polsce. Ale nie byli to runnersi. Jeśli wtedy mieli to i dzisiaj mają.

Nie wiem, co dzieje się obecnie z Road Runners. Przytaczane są jednak zdarzenia z ubiegłych lat. Czy jednak mógłbym stwierdzić tak jak wypowiadający się w artykule  prokurator, że na bazie klubu założono grupę przestępczą? Fakt, chcieli podporządkować sobie inne kluby motocyklowe, jednak ktoś kto nie pozna światka motocyklowego, nie zrozumie tego, że większość klubów przypomina społeczność gangów. Taki sznyt. I niech nie odziewają się w skórę niewinnych owieczek motocykliści z innych klubów niż Road Runners.  Czy bycie runnersem oznacza bycie bandytą? Sam prokurator zaznacza, że nie każdy klubowicz musiał być członkiem gangu. Wolę wierzyć, że nie o to chodziło i chodzi runnersom by z motocyklowej pasji uczynić przestępczy gang.

Dzisiaj dowiedziałem się, że Mirek „Miro” Stefańczyk zmarł na zawał serca, a Maciek Waligóra, v-prezes, zaczadził się niesprawnym piecykiem na jednym z kempingów. Poczułem smutek. Wolę pamiętać ich z tej lepszej strony, którą poznałem.

(4) komentarzy / + dodaj komentarz
Czas na polski Easy Rider
Autor: sokół
2007-03-17 09:08:16
Szkoda, że Latkowski nie zdecydował się na film o RR MC. Nie byłaby to pocztówka, ale na pewno kawał motocyklowej rzeczywistości. Pamiętacie "TO my, rugbiści?", "Klatkę"?

Co z Maćkiem Waligórą?
Autor: zbyszek
2008-02-21 22:30:32
Słyszałem coś o jego problemach, jak się to skończyło, i co się stało? Fajny facet !

nie żyje
Autor: Sylwester Latkowski
2008-02-21 22:40:19
...

Znałem osobiście Maćka W.
Autor: waldemarek07
2009-01-05 09:17:07
Przykro mi, że tak się potoczyło życie. Naprawde miły i uczynny facet, służył rada i pomocą. Miał mi kiedyś dla dziecka trajkę pomóc zrobić. Szkoda szkoda. Ukłony dla żony i syna Maćka ...............

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS