menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Tym może był cwaniakiem, ale lubianym 08-04-2007
Przeczytałem rozmowę ze Stanisławem Tymem zamieszczoną w tygodniku „Polityka”. Ewa Winnicka rozmawia z nim o szpetocie życia publicznego, a tak naprawdę o lustracji i IV RP.

Przyznam, że Tym to człowiek charakterny, nie bał się, nie brzydził się tego wyklętego bękarta IV RP (dla niektórych), czyli Janusza Iwanowskiego-Pineiro, który może zniknął z mediów, ale jednak tkwi w nich po uszy, choćby mając związek z ekranizacją filmową Grocholi. Tym miał gdzieś to, co mówią o Pinejro i to z nim zrobił kolejny komercyjny sukces polskiego kina, czyli „Rysia”.

Stanisława Tyma spotkałem po raz pierwszy jako 16-17 latek w Elblągu, gdzie kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego został dyrektorem tamtejszego teatru dramatycznego. Przyszedł do mojej szkoły na spotkanie z młodzieżą. Było nas z sześć osób. Nie wiem, czy dlatego, że reszta gdzieś miała Tyma, czy wiązało się to z tym, że władze szkoły wytypowały tzw. bardziej rozgarniętych intelektualnie uczniów. Miejsce spotkania odbywało się w technikum mechanicznym, gdzie przedmioty humanistyczne były traktowane na poziomie wufu. Mało zapamiętałem ze spotkania. Poza ironią i takim trochę brzydkim zapaszkiem unoszącym się nad nim. Miało coś z obowiązkowego spędu, zarówno my jak i on przyszedł tu, bo musiał lub tak wypadało.
Stanisław Tym okazał się wtedy być człowiekiem, który w realnym życiu uznał, że nie będzie się kopał z PRL-em, nazywało się to wówczas zdroworozsądkowym kompromisem. Po jakimś czasie usłyszałem opinie, że dyrektorowanie w Elblągu było obrzydliwym utytłaniem się Tyma z ówczesną władzą. Jeśli tak było, to zrozumiałe dla mnie jest, że w od czasu do czasu  w trakcie wystawiania jego sztuk aktorzy i on sam byli pod wyczuwalnym w grze aktorskiej wpływem alkoholu. Jakoś trzeba było zalać wyrzuty sumienia. Elbląg huczał wówczas od skandalizujących plotek. Dla mnie osobiście był to skowyt niezadowolenia elbląskich prowincjuszy, tamtejszej elity kulturalnej. Ponadto jako autor sztuki, aktor, reżyser i dyrektor, a tym potrafił być w Elblągu jednocześnie na afiszu Stanisław Tym (zawistnicy twierdzili, że to skok na kasę), także bym pił wiedząc, co robię, w jakim miejscu i w jakich czasach.

Wracając do wywiadu, pamiętając tamtego Stanisława Tyma z okresu bycia dyrektorem teatru w prowincjonalnym Elblągu, gdzie komitet wojewódzki PZPR był instytucją najwyższą i Tym bez akceptacji komitetu nie miał by nic do gadania, musiał zagryzać zęby, chować dla siebie to, co naprawdę myśli, zrozumiałe jest jego dzisiejsze lekceważenie, trywializowanie przypadku bycia agentem przez Marka Piwowskiego i kilka innych wyrażonych antylustracyjnych poglądów.

Mając na koncie takie doświadczenia, jak choćby dyrektorowanie w elbląskim teatrze dramatycznym w latach 1984-1986, tym bardziej zrozumiała jest jego dzisiejsza niechęć do przypodobania się władzy, tym bardziej, że tamte czasy PRL-u podobno minęły, że dzisiaj można być wolnym i niezależnym twórcą. Nie trzeba niby podlizywać się, zagryzać język. Ktoś kto doświadczył PRL-u, nie chce by współcześnie w Polsce wracały jakiekolwiek jego podobieństwa.

Czytam wywiad i przyznaję Stanisławowi Tymowi rację, gdy kipi z tego, że niektórzy dzisiaj uznali archiwa sporządzone ręką oficerów SB za wyrocznię. „ Nasza władza nie ma wątpliwości, że to są najuczciwsi pisarze historii, którzy najpełniej dokumentowali rzeczywistość. Najbardziej uczciwą grupą w PRL byli szeregowi oficerowie ubecji! O każdym można powiedzieć, że był mitomanem, że źle prowadził podziemny związek zawodowy, że pił, że zdradzał żonę itd.”

PS. IPN nie odpowiedział na mój list z zapytaniem, gdzie mam składać oświadczenie lustracyjne. O tym, że to urząd państwowy, że IPN także obowiązują takie same zasady jak i w przypadku innych instytucji państwowych nie muszę przypominać. We wtorek dzwonię na infolinię informacyjną IPN. A może tak warto wybrać się tam z kamerą. Prawdopodobnie nagrałbym tam takie same sceny jak te zamieszczone w filmie PUB 700 z rozmową z dyrekcją teatru muzycznego w Gdyni.

(2) komentarzy / + dodaj komentarz
Krasucki rulez!
Autor: Woro
2007-04-08 23:35:53
Witek Krasucki dostał nagrodę w Hiszpanii właśnie za to, że zrobił Dramat w III aktach, za to, że wszyscy go wykleli. Trzymaj się Witek, może kiedyś i tutaj zrozumieją.

Pinejro, a wczesniej bruderszaft z czerwonymi
Autor: lekoman
2007-04-09 17:49:17
Wymiękłem. Tym w tamtym okresie tak nisko upadł? Po co go pan broni?

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS