menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

P.S. W załączniku podsyłam zdjęcie z historycznego spotkania Pińskiego z PR-em 17-06-2007

Szymon Jadczak z krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej przesłał mi zdjęcie z ogólnopolskiej konferencji o tendencjach i przyszłości dziennikarstwa śledczego „Misje czwartej władzy”, jaka się odbywała w Krakowie, organizowana przez stowarzyszenie Villa Deciusz, w której także wziąłem udział. Słusznie wybrał takie, które dokumentuje najciekawszy panel dyskusyjny na tej konferencji. Wywołał najwięcej emocji. Omal nie zakończył się procesem o zniesławienie. Tytuł: „Po drugiej stronie barykady - dziennikarze śledczy w PR. Kariera, konformizm, wyzwanie?”

Jacek Łęski, tak na swoim blogu podsumował konferencję: "Z jednej strony pełno było w niej narzekań na to, co zawsze: mało czasu na badanie spraw, manipulacje dziennikarzami przez informatorów, redakcje i polityków, liche pensje, niemożność uprawiania dziennikarstwa śledczego poza największymi redakcjami, wreszcie na to, że czasem teksty nie idą, bo są samej redakcji nie na rękę, ze duże media zbytnio uwikłane są w interesy swoich właścicieli by być bezstronne i tak dalej i tak dalej. Poziom narzekania był spory, co pokazuje, że podstawowe problemy dziennikarstwa śledczego nie zmieniły się mimo upływu lat, a jego słabość pokazuje rzeczywistą kondycję polskich mediów jako czwartej władzy.

Zabawne było jak dziennikarze protestowali przed nazywaniem dziennikarstwem śledczym wypisów z życia policji czy prokuratury, jakich dziś pełno. Robili to czasem dziennikarze sami znani z tego, że byli kronikarzami przez wiele lat. Okazuje się, że ludzie dojrzewają, co cieszy.

Ciekawy był wątek przewijający się w wielu rozmowach a dotyczący obecnej sytuacji w dużych redakcjach. Presja na liczbę tekstów, szybkość pracy i „wyniki” jest tak ogromna, że nie sposób prowadzić normalnych śledztw. W efekcie dziennikarze skazani są na bylejakość, a robienie dużych i pogłębionych tekstów jest rzadkim przywilejem nielicznych. W miejsce politycznej presji pojawił się terror wierszówki. Nie wróży to dobrze na przyszłość.

Byłem uczestnikiem konferencji jako emerytowany dziennikarz śledczy i obecnie PR-owiec. Pytano mnie jak wyjaśnić to, że jestem „po drugiej stronie barykady” ?

Moja odpowiedź jest taka: prawdziwa barykada nie do przejścia stoi między ludźmi uczciwie uprawiających swój zawód a hochsztaplerami. I jedna i druga kategoria występuje i wśród dziennikarzy i wśród PR-owców. Przekonanie, że świat mediów to kraina Judymów zatroskanych o dobro społeczne, a PR to sprytni specjaliści od wykręcania kota ogonem – jest po prostu nieprawdziwa. I tu i tu niestety zdarzają się ludzie podli, i tu i tu wielu jest sensownych, rzetelnych i uczciwych. Generalizowanie jest niesprawiedliwe.

Oczywiście PR i dziennikarstwo to dwa różne zawody, ale zasadniczego konfliktu tu nie ma.

Rafał Kasprów powiedział w czasie konferencji, że o ile można ludzi z PR-u porównać do adwokatów swoich klientów to dziennikarze, szczególnie dziennikarze śledczy powinni być jak sędziowie, a nie jak prokuratorzy. Tymczasem różnie to bywa." http://jacekleski.salon24.pl/19480,index.html

Na zdjęciu od lewej Rafał Kasprov, Jacek łeski, Jan Piński.

http://www.villa.org.pl/index.php

http://www.villa.org.pl/okno/95/

 


(0) komentarzy / + dodaj komentarz
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

"Blokersi" to film o polskiej kulturze hip hopowej. Opowiada o młodych ludziach z wielkomiejskich blokowisk, o tym jak żyją, jaka jest dzisiaj ulica w Polsce. Poza raperami są tu grafficiarze, break dance`owcy i ludzie związani z kulturą hip hopu. Prawdopodobnie po raz pierwszy wiele osób zobaczy, czym jest w naszym kraju kultura hip hopu, kto w niej żyje i kto ją tworzy.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS