menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Papa dance polskiego hip-hopu
Kiedy "Papa Dance polskiego hip-hopu", czyli Tede, nagrał utwór z Puszkiem Okruszkiem, czyli najbardziej czarną Polką, Natalią Kukulską, usłyszałem: Teraz ulubieniec warszafki polegnie. Przypomniałem sobie jak Grammatik obawiał się wspólnego nagrania z Leszkiem Możdżerem. Ale tam przynajmniej był mariaż z wybitnym pianistą jazzowym, a nie z wieczną nastolatką, która hardkor, rozumie w ten sposób, że rycząc do kamery ścina swoje wyfiokowane włosy.

To wydarzenie stało się przyczynkiem do dyskusji o dzisiejszej sytuacji polskiego hip hopu. Robert Sankowski w artykule Rap na salonach (Gazeta Wyborcza) pyta: "Jak reprezentanci tego gatunku odnajdą się w realiach przemysłu muzycznego? Wtopią się w niego bezboleśnie, akceptując przy tym wszystkie obowiązujące w nim zasady, czy też może zgodnie z hip-hopowym etosem podejmą walkę?"

Wydaje się, że czołówka wykonawców hip-hopowych już od dawna zamienia idee w puste frazesy. Tede nawet stanął w szranki z Funky Filonem o kontrakt na zaśpiewanie piosenki reklamowej dla firmy McDonald. Nieważne dla niego było, że zasadą MC jest śpiewanie własnych rymów, a nie cudzych, np. Jacka Cygana.

Gwiazdorzy hip hopu stwierdzili, że teraz nadszedł ich czas i trzeba to wykorzystać, zapominając o zasadach, które głosili, gdy realizowałem film Blokersi (2001). Pojęcie obciachu zanika. Hip hopowcy wyparli wykonawców discopolowych z ich dotychczasowego rynku imprez. Koncerty gwiazd hip hopu odbywają się w tych samych wiejskich dyskotekach, co kiedyś koncerty Bayer Full. Przed występami zespołów hip hopowych słychać piosenki o majteczkach w kropeczki i białych misiach. Etos? Najważniejsze, to tylko pilnować hip hopowego sznytu. Teledysk musi koniecznie mieć scenę z "ziomalami", czyli z drobnymi gangsta chłopakami z dzielnicy i innymi gwiazdami hip hopu, które to pomachają rękoma lub puszczą kilka dymków z blanta do kamery. A w tekstach trzeba wspomnieć o ulicy. Przecież nikt z nich nie zaśpiewa, że w swoim samochodzie zamontował odbiornik TV, a na wycieczki jeździ na Kretę. Na zewnątrz jest się przecież reprezentantem biedy.

Media pokochały hip hop. Ostatnio otrzymałem telefon od pisma Przyjaciółka,; zainteresowanego życiorysem Peji. Bravo zamieszcza jego plakaty. Filmowcy także nie są w ciemię bici. Był Poniedziałek, Wtorek, czemu nie może powstać hip-hopowa Środa? Zamiast Kukiza weźmie się jakiegoś gwiazdora hip hopu. Ale tutaj następuje zwrot akcji, jak w dobrej sensacji. I już nic nie jest takie proste. Także odpowiedź na pytanie, czy hip hopowcy dadzą się przemielić na drobne kołami szołbizensu.
Sokół z WWO wystosował oświadczenie: "Odbyłem spotkanie z Panem Witoldem Adamkiem, Panią Milenią Fiedler oraz Cezarym Ciszewskim w sprawie tego filmu. (...) W scenariuszu moja osoba zajmowała sporo miejsca, a nikt przez pół roku pisania scenariusza nie zapytał mnie nawet o zgodę. Napisane były też freestyle dla wszystkich występujących (...) opisane były role Tedego, Ostrego, Kochana, Pezeta, Noona, Jedkera, moja, a nawet WSP i Firmy. Cezary, Pan Witold i Pani Milenia powiedzieli mi wyraźnie, że wszystkie osoby opisane w scenariuszu wstępnie zgodziły się na występ. (...) Jednak żadna z zapytanych przeze mnie osób nie miała pojęcia, lub bardzo małe, o scenariuszu, a już na pewno nie zgodziła się na role. (...) Po mojej odmowie Cezary dzwonił do mnie pytając, czy na pewno nie chcę zagrać, bo moją rolę zaoferuje Peji... Mam nadzieję, że ten film nie powstanie. Przykro mi, Cezary, ale to jest po prostu żenujące. Ten scenariusz musicalu o ciemnej i jasnej stronie polskiego hip hopu i miotającym się pomiędzy nimi Ostrym (sorry), nadaje się do publikowania w formie odcinkowej w Bravo. Mam nadzieje, że polscy raperzy maja na tyle zdrowego rozsądku, żeby nie zabić sceny takimi czerstwymi bajkami dla 11-latków. (...)"

Ostro i bezkompromisowo, prawda?

W wytwórni realizującej projekt Tede i Natalki, powiada się, że teraz hip hop jest trendy, a nie Ich Troje. Snuje się plany stworzenia najlepszej stajni hip hopowej. Czy tak się stanie? Nie, bo Tede nie jest Michałem Wiśniewskim, a zaledwie Papa Dancem polskiego hip hopu i to z okresu schyłkowego. I na nic tu się zdadzą marketingowe gierki i podkupowanie hip hopowców.

We wszystkim potrzebny jest umiar, a tego ostatnio brakuje w podejściu do hip hopu. Zapomina się przy tym, że jego siłą są młodzi odbiorcy i wykonawcy z takich miast jak Białystok, Szczecin czy Zabrze, a tam szefowie marketingu nie dotrą. Pozostają im tylko hiphopowi przyszywańcy, dla których hip hop jest wyłącznie sposobem na zarabianie pieniędzy. Rację mają w jednym: z Tede są w stanie zrobić drugą edycję "Jestem jaki jestem", jeśli TVN nie zgodzi się na kolejną część sagi o rodzinie Wiśniewskich.

Felieton ukazał się na łamach MUZY (listopad 2003)
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS