menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sprawa porwania Olewnika
Kiedy piszę te słowa trwają zatrzymania w związku z porwaniem Krzysztofa Olewnika. Przypomnę czytelnikom, historia porwania Krzysztofa Olewnika liczy pięć lat. I może do teraz nie byłaby rozwiązana, gdyby nie decyzja prokuratora krajowego Janusza Karczmarka, który po programie Konfrontacja zdecydował przenieść na prośbę rodziny sprawę do Olsztyna. Dzisiaj już można powiedzieć z pewnością, że gdyby wymiar sprawiedliwości działał prawidłowo, gdyby biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego działało tak jak powinno, Krzysztof by żył.

Dwa lata temu ustalony został mężczyzna, który dzwonił do rodziny Olewników w imieniu porywaczy. Ponad 2 lata znana była osoba, która podkładała listy z żądaniem okupu. Rodzina Olewników nie otrzymała policyjnego negocjatora. Sama zakupiła sprzęt do nagrywania rozmów i przekazywała kopie nagrań policji i prokuraturze. Akcja przekazania okupu nie była monitorowana ani zabezpieczona, pomimo, że policja wiedziała o tym 24 godziny wcześniej. Jakby przykładów niedociągnięć policji i prokuratury było mało w tej sprawie, to na koniec skradziono akta prokuratorskie porwania Krzysztofa Olewnika. Od początku sprawy działał także detektyw Krzysztof Rutkowski, który wziął od rodziny pieniądze za sprawę i pozorując działania mamił ich, że pracuje nad sprawą. Tymczasem jak dzisiaj pokazuje śledztwo, jeden z ludzi Rutkowskiego jest zamieszany w to porwanie. Pamiętam jego hardość w czasie konfrontacji rodziny Olewników z nim, którzy wprost w oczy mówili mu o draństwie, którego się dopuścił. Przed programem trywializował to porwanie mówiąc, że mamy do czynienia z  samoporwaniem Krzysztofa. Ta wersja zresztą była powszechna wśród policjantów pracujących nad sprawą. Według nich Krzysztof Olewnik sam się porwał, następnie sam się zabił, wrzucił się sam do studni, gdzie trzy tygodnie leżał martwy, a potem sam się zakopał dwa metry pod ziemię.

Wielu osobom na rękę było nieudolne działanie policji i prokuratury. Pisanie skarg, wniosków, apeli nie przynosiło efektów. Dzięki temu można było od Olewników wyłudzać pieniądze za pomoc w odnalezieniu Krzysztofa. A żerowali: policjanci, politycy, funkcjonariusz CBŚ, dziennikarz.

Czy były oficer policji M., przyjaciel Rutkowskiego, który już za sam skandaliczny sposób prowadzenia śledztwa powinien wylecieć z policji, stanie przed wymiarem sprawiedliwości? Czy będzie determinacja, by wszyscy winni zostali ukarani? Czy sprawa w wymiarze sprawiedliwości nie zostanie zamieciona pod dywan pod pretekstem braków dowodów?

Felieton opublikowany na łamach dziennika Metropol, listopad 2006

Tekst napisałem wcześniej, kiedy to dowiedziałem się, że jeden ze sprawców zaczął zeznawać. W poniedziałek zidentyfikowano DNA Krzysztofa. Wstrzymałem publikację, bo trwały zatrzymania. Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie ojciec Krzysztofa Włodzimierz Olewnik. Cieżko mu było mówić. Ja także nie wiedziałem, co powiedzieć. Brak słów.
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS