menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Premiera filmu 22 listopada 2003.

Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski

GALERIA ZDJĘĆ


Stopklatka

Film jest przejmującą impresją na temat zinstytucjonalizowanej agresji, składającą się z obrazów kręconych na stadionach piłkarskich, podczas ulicznych walk i treningów kick-boxingu. Z offu słychać zwierzenia chuliganów.

Głos z offu: "Dlaczego walczę? Dla przyjemności. Tak jak jeden lubi zjeść w McDonaldzie, drugi lubi oglądać filmy pornograficzne, to mnie sprawia przyjemność założyć rękawice i się poboksować. Kopnięcie, poturlanie się w parterze to jest moja przyjemność. Oderwanie się od rzeczywistości. Ekstremalna postać sportu walki. Każdy szuka czegoś mocniejszego, lubię to, to mnie kręci. Człowiek po całym dniu pracy, osiem godzin albo kilkanaście, zamiast wyżywać się w domu na rodzinie, trochę się pobije, wyleje trochę tego potu i od razu czuje się lepiej."

Maszerują na mecz zwartym szykiem, eskortowani przez policję albo prosto z dworca są przewożeni sukami na stadion. Od scen przypominających zadymy w stanie wojennym zaczyna się dokument Latkowskiego o chuliganach - słowo "chuligan" nie jest tu inwektywą narzuconą z zewnątrz. Jego bohaterowie sami mówią o sobie: "W tym moim życiu chuligańskim...".

Są wojownikami, mają swój etos, swoje treningi i trenerów. Mecz piłkarski jest dla nich tylko pretekstem do odegrania stadionowej fiesty. Celem jest bitwa rozegrana poza stadionem. W zwolnionym tempie, do chorałowej muzyki, Latkowski filmuje pole bitwy - zwarcie dziesiątków ciał, któremu towarzyszą wzmocnione odgłosy walki na pięści i kopy. Zaprawą są treningi kick-boxingu rozgrywane w klatkach.

Czy kibicowanie jest hobby?

Piłki właściwie nie widać. Nie chodzi też o "wiarę" ("jedno z najważniejszych słów w języku każdego kibica"). Czytelnicy "Magazynu Polskich Kibiców" (www.tomykibice.com i www.chuligani.prv.pl) nie będą z "Klatki" zadowoleni. Redaktor tego magazynu, gdy zwróciliśmy się do niego o opinię o filmie, odmówił kontaktu. Być może miałby do zarzucenia to, że Latkowski do jednego worka wrzuca zwykłych szalikowców, ultrasów oraz prawdziwych bandytów.

"Dlaczego nas nie lubią? - czytam na stronach tomykibice. "Ano dlatego, że w oczach przeciętnej babci kibic jest niczym innym jak pijanym łobuzem, a mecz kojarzy się jej raczej z kawalkadą pojazdów policyjnych jadących na wojnę niż z grą w piłkę." I dalej już pryncypialnie: "Uwypuklenie społeczeństwu istnienia tej grupy i pokazanie, że kibicowanie jest normalnym hobby dla każdego, a nie profesją sfrustrowanej młodzieży bez perspektyw, to jest to, czego w mediach nie widać...". Trzeba "edukować media", oddzielić "normalnego kibica" od "kibola" - piszą.

Magazyn kibiców ma cel pedagogiczny - głosi potrzebę honorowych zasad. Mówi o tym, co "prawdziwemu wojownikowi nie przystoi"(używać koktajli Mołotowa, noży i tasaków). Film Latkowskiego ma sens zupełnie inny. Jest nie tyle rozpoznaniem środowiska, ile obnażeniem gołej przemocy. Podległą emocjom kamera Latkowskiego do takiego rozpoznania nie byłaby chyba zdolna. "Klatka" jest próbą wejścia w emocje "chuligana", spojrzenia na walkę jego oczami, a następnie zdystansowania się.

W wideoklipowym montażu udało się uchwycić panującego na stadionach ducha przemocy przybierającego formę nowego rytuału. Ten rytuał może komuś przypominać średniowieczne turnieje rycerskie, plemienne walki czy też polityczne zadymy, ale w gruncie rzeczy jest pustym spektaklem pozbawionym innego celu poza "adrenaliną". I właśnie z tej pustki, nie z brutalności "sportu walki", wynika smutek tych obrazów.

Bohaterowie "Klatki" poruszają się w społecznej i mentalnej próżni. Kiedy oglądałem ten film, nasunęły mi się pamiętne sceny z "Człowieka z żelaza" - pochód z zabitym manifestantem komentowany z milicyjnego samochodu: "Na czele idzie młodzież, młodzież". "Klatka" jest niezamierzoną, okrutną parodią tych scen. Młody chuligan odwiedza grób kolegi zatłuczonego w 2003 r. przez innych kiboli. Czy ta śmierć stanie się ostrzeżeniem?

Co mamy robić?

W latach 50., gdy zaczynano opisywać zjawisko polskiego chuligaństwa, istotne było pytanie o społeczne przyczyny zjawiska. "To wszystko z nudów, wysoki sądzie" - śpiewano w STS-ie, kierując oskarżenie w stronę ustroju. Dziś tak wyraźnej społecznej diagnozy nie da się postawić. Na pytania reporterki "Gazety" Lidii Ostałowskiej, czy "kibole to margines? Bili się, bo pokończyli tylko zawodówki? Zawiniło bezrobocie?", socjolog Albert Jawłowski odpowiadał: "Robią to dlatego, że lubią". - Mamy to akceptować? - pytała reporterka. - A co możemy zrobić? Powiedzieć im: zbierajcie motyle? - zastanawia się socjolog.

W sytuacji rozmycia moralnych kryteriów w kulturze, kiedy zatraca się poczucie granic normalności, każda społeczna dewiacja ma szansę być oswojona, zaszufladkowana, opatrzona stosowną nazwą. Jej potępienie spotyka się z publiczną reakcją zainteresowanych. Śmiałość - a może idealizm Latkowskiego - polega na tym, że odwołał się do wypieranego z naszej świadomości staroświeckiego poczucia odrazy.

Tadeusz Sobolewski, Gazeta Wyborcza, 22-12-2003

Nigdy nie zostaniesz sam
 

Sylwester Latkowski w ciągu zaledwie kilku lat swojej kariery filmowej stał się jednym z najpopularniejszych polskich dokumentalistów. Począwszy od "To my rugbiści" każdy kolejny obraz Latkowskiego wywoływał ożywione dyskusje w mediach, a o ich wysoką temperaturę zabiegał sam autor. Najnowszy film Latkowskiego "Klatka" może jednak zmienić opinię części widzów, którzy w reżyserze dostrzegają jedynie poszukującego kontrowersyjnych tematów pieniacza. "Klatka" to, bowiem przejmujący dokument bez ogródek pokazujący, że przemoc w naszym codziennym życiu stała się powszechnością.
Głównymi bohaterami "Klatki" są chuligani, kibice, dla których najważniejszy jest nie sport, ale brutalna rywalizacja z innymi kibicami. Do niedawna tego rodzaju spory rozwiązywano w okolicach piłkarskich stadionów teraz jednak chuligani umawiają się na zaplanowane bitwy - tzw. ustawki, za pośrednictwem internetu, czy smsów. Dzięki temu mogą w spokoju, bez obawy, że przeszkodzi im policja, przy pomocy pięści dowieść, która drużyna i którzy kibice są najlepsi.

W internecie powstały już specjalne strony, na których znaleźć możemy rankingi poszczególnych grup ze statystykami wygranych i przegranych ustlatkowski, a nawet listy dyskusyjne, gdzie trwają zażarte polemiki na temat, czy na ustawkach powinno się używać broni (kije, pałki, noże), czy też nie.
Z drugiej strony pokazuje, że "normalni" ludzie, zamiast na ustawki chodzą na brutalne, toczone za metalową kratą walki, gdzie zawodnicy toczą pozbawione zasad pojedynki. Co więcej, wśród publiczności nie brakuje malutkich dzieci, które siedząc na ramionach ojców dopingują współczesnych gladiatorów do dalszej walki.

Główną zaletą filmu Latkowskiego jest to, że autor niczego nie komentuje. Nie uświadczymy w "Klatce" wypowiedzi policjantów, psychologów, czy socjologów analizujących fakt istnienia ustlatkowski, czy zgłębiających powody agresywnych zachowań kibiców. Chuligani są głównymi bohaterami filmu i to oni sami opowiadają o swoim życiu, walkach i emocjach z nimi związanych. Bitwy z innymi kibicami traktują niezwykle poważnie. Nie piją, nie palą, trenują, starają się być w jak najlepszej formie. Zdają sobie sprawę, że ich zachowanie spotyka się z potępieniem ze strony rodziny, przyjaciół, czy przeciętnych obywateli, ale przyznają się, że lubią się bić i chyba lepiej, iż robią to na ustawkach, a nie na stadionach.

Latkowskiemu udało się dotrzeć do amatorskich filmów, na których zarejestrowano niektóre z ustlatkowski. Robią niesamowite wrażenie. W zwolnionych ujęciach widzimy jak kilkudziesięciu młodych ludzi toczy ze sobą brutalną bitwę, w której nie obowiązują żadne zasady. Sugestywnie dobrany dźwięk podkreśla kolejne ciosy, które wymierzane są najczęściej w głowę przeciwnika. Nie sposób przejść obok tych zdjęć obojętnie.
Chwilę później Latkowski pokazuje wnętrze sali gimnastycznej, na której toczy się brutalny pojedynek w klatce. Dobrze ubrani panowie patrzą, jak dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn - podobnie jak wcześniej kibicie - bezpardonowo okłada się pięściami aż poleje się krew. I co ciekawe, jeszcze za to płacą.
 
"Normalni" ludzie chodzą na walki dla zabawy, jednak dla pokazanych przez Latkowskiego kibiców ustawki nie są rozrywką. Chuligani lubią się bić, ale lubią też walczyć. Walczą o to, żeby pokazać która drużyna jest lepsza, walczą o szacunek wśród kolegów z grupy, aż wreszcie walczą po to, żeby być w grupie, żeby znaleźć się wśród ludzi, którzy ich docenią i będą szanowali. "Nigdy nie zostaniesz sam" - taki napis, którego autorem jest kibic, widnieje na jednym z gdyńskich budynków. Zapytany o znaczenie tych słów autor mówi, że chodzi o to, że prawdziwy chuligan ma przyjaciół, na których zawsze może liczyć. Nie tylko na ustawce, gdzie kibice muszą sobie pomagać, ale również w codziennym życiu. Gdzie w takim razie jest szkoła? Organizacje pozaszkolne, placówki, w których ci młodzi ludzie mogliby też się spotykać i wykorzystać swój czas w zupełnie inny sposób?
 
"Klatka" to film, który powinien i mam nadzieje, że wzbudzi społeczną dyskusję. Dlaczego nikt nie walczy z ustawkami? Dlaczego tak powszechne jest podejście w stylu "najlepiej niech się bydło samo powybija"? Dlaczego jest społeczne przyzwolenie na przemoc? To tylko kilka z pytań, które nasuwają się po obejrzeniu filmu Latkowskiego. Mam nadzieję, że osobom odpowiedzialnym za losy tego państwa uda się znaleźć na nie odpowiedzi i podjąć stosowne działania, które sprawią, że młodzi ludzie będą wykorzystywali swoją energię w lepszy sposób.
 



 
 
OTWÓRZCIE OCZY!
 

- Pół roku trwało załatwianie pozwolenia od Policji na sfilmowanie tego, co się dzieje poza boiskiem podczas meczu na stadionie Legii. Tego nie było nawet w stanie wojennym: pół miasta sparaliżowane przez kilka godzin, aby 60 kibiców spoza Warszawy mogło obejrzeć sobie mecz. Ktoś, kto ogląda mecze w telewizji, nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje na trybunach, bowiem kamerzyści mają zakaz pokazywania czegokolwiek poza boiskiem. Jeśli zadyma z trybun przeniesie się na płytę, to co innego: dopiero wtedy sprawa przedostanie się do mediów. Tymczasem starcia policjantów z kibicami to niemal codzienność, którą pokazuję z trzech kamer – swojej, policyjnej i tej trzeciej - kibiców. Gdyby nie uczniowie z Torunia, którzy sfilmowali siebie znęcających się nad nauczycielem, nie wiem, czy ktokolwiek uwierzyłby w to, co pokazuję w tym filmie. Tamto wydarzenie było szokiem, podobnie jak szokiem był fakt filmowania własnych wybryków.

Mam nadzieję, że ten film uświadomi wszystkim wzrastający poziom agresji wokół nas. Ludzie, którzy wypowiadają się w „Klatce”, nie są pionkami, ale przywódcami kibiców i walk w klatce. Jeden z nich kiedyś boksował na nielegalnych turniejach, miał też epizod więzienny, skończył studia resocjalizacyjne a teraz trenuje tych chłopaków. Zresztą, gdyby sprawdzić, kto uprawia w Polsce sporty walki, wyjdzie na jaw, że zawodnicza czołówka to ludzie, którzy biorą udział w ustawkach. To nie są pojedynki bez ofiar, kibic Arki Gdynia, który zginął podczas zadymy kibiców we Wrocławiu w marcu tego roku, też bił się w ustawkach. Pokazuję fragment kasety z taką bójką, jego twarz zaznaczyłem kółkiem. „Klatka” nie powstała dlatego, że Latkowski goni za tanią sensacją. Gdybym chciał gonić za sensacją, epatować przemocą, ten film trwałby co najmniej półtorej godziny. Mam takie materiały, że montażysta odmawiał ich montażu. Są granice wytrzymałości człowieka...
 

Mam jednak nadzieję, że ktoś ten film obejrzy i zastanowi się nad tą ustawkową młodzieżą. A to nie są bynajmniej chłopcy z rodzin patologicznych, przynajmniej nie wszyscy. Dlaczego to robią? Dlaczego tak ważne dla nich jest hasło „Nigdy nie zostaniesz sam”, którym klubowi grafficiarze zamalowali całą ścianę jednego z budynków w Gdyni?

Ten film różni się od moich poprzednich. Zrozumiałem, że z człowiekiem, którego wskazuję jako bohatera filmu, widz chce się utożsamić, być może uczynić z niego swego idola. A ten film nie powinien lansować idoli. Dlatego bohaterem jest zbiorowość. Jej osąd pozostawiam widzowi: ci ludzie mówią sami za siebie, nie ma na ekranie głosów policjantów, psychologów, socjologów. Ten film ostrzega: na naszych oczach, na stadionach i wokół nich – to nie dotyczy tylko piłki nożnej, ale i innych dyscyplin sportowych - rodzi się zjawisko, stające się częścią pop-kultury, atrakcyjne i niebezpieczne.
 
 

Wypowiedź Sylwestra Latkowskiego dla Kondrada Zarębskiego, Kino, grudzień 2003
 

KONFERENCJA PRASOWA
 

Ten film jest wielkim ostrzeżeniem. Wielkim wołaniem o to, abyśmy zastanowili się w jakim społeczeństwie żyjemy. Mam nadzieję, że KLATKA wywoła społeczną dyskusję - mówi Nina Terentiew (Vipnews)         
   

Ustawki stały się elementem pop-kultury. Byłem zaszokowany, że mecze w Polsce odbywają się w klatce. Kiedy robiłem zdjęcia do mojego filmu, oddziały prewencji kojarzyły mi się ze stanem wojennym - powiedział Sylwester Latkowski, autor filmu o Michale Wiśniewskim (Gwiazdor) i polskim szowbiznesie (Nakręceni) podczas konferencji prasowej, poświęconej jego nowemu filmowi Klatka, która odbyła się wczoraj w Komendzie Stołecznej Policji.(...)

Na spotkaniu z udziałem reżysera i przedstawicieli policji dyskutowano na temat wszechobecnej agresji i przemocy, skali zjawiska i skutków, jakie wywołuje.
Obecna na konferencji Nina Terentiew podkreślała, że film Latkowskiego to ostrzeżenie i jednocześnie apel, aby zastanowić się jaką alternatywę należałoby dać młodym ludziom.

Wirtualna Polska, 28.11.2003, D. Wernikowska/FW
 

PO PREMIERZE
 

 

POKAZY KINOWE ODWOŁANE
 

Informuję, że nie jestem w stanie brać udziału w pokazach z filmem Klatka, po tym co wydarzyło się po warszawskim premierowym pokazie. Rozumiem lęk kiniarzy przed graniem filmu, skoro ma się to zakończyć dewastacją kina. Żyjemy przecież w państwie prawa i organa sprawiedliwości, porządku czuwają nad naszym bezpieczeństwem, zapewniają spokój! SIC! - Sylwester Latkowski (1.11.2003)
 

Chuligan - brzmi dumnie
 

Dwaj mężczyźni wal­czą ze sobą w żela­znej klatce. Ta wal­ka wydaje się nie mieć żadnych re­guł. Czyżby nie legalny turniej bokserski, znany z amerykań­skich filmów? Bynajmniej. Takie nielegalne turnieje już się w Pol­sce - podobno - nie odbywają. Ci ludzie w klatce, walczący w otoczeniu widzów, w tym ma­łych dzieci, nie biją się, ale upra­wiają sport: jedną z odmian bra­zylijskiego ju-jitsu. Ale to nie o nich Sylwester Latkowski na­kręcił swój nowy film "Klatka".
Klatka z filmu Latkowskiego to trybuna stadionu piłkarskiego ­odgrodzona wysokimi prętami zarówno od boiska, jak i od są­siadujących sektorów. Wprowa­dzani są tam kibice, pilnie strze­żeni przez policję. Na stadion przyszli pod eskortą, pod eskor­tą też zostaną odprowadzeni na dworzec. Aby przypadkiem nie przyszło im do głowy odpowie­dzieć na zaczepki kibiców gospo­darzy. Tyle że zarówno sami ki­bicie, jak i eskortujący ich policjanci doskonale wiedzą, że tu, na stadionie i wokół niego, do bijatyki kibiców nie dojdzie, chy­ba że ktoś celowo ją sprowokuje. Kibice - jakże odbiegający od stereotypu śmierdzącego wódką szalikowca - mówią o sobie z du­mą "chuligani" (a raczej z angiel­ska "hooligans"). Na stadionie mogą się pobić co najwyżej z po­licją. Nie znaczy to, że zrezygno­wali z bójek między sobą. Przez cały mecz trwa na trybunie poje­dynek słowny - kibice rywalizu­jących) drużyn prześcigają sięw coraz bardziej soczystych po­łajankach. Konfrontacji siłowej służą natomiast tzw. ustawki ­grupowe walki wręcz według ści­śle ustalonych reguł.
 

Naprzeciwko siebie stają dwie grupy po 20-30 mężczyzn. Walka trwa niedługo, ledwie parę mi­nut. Więcej nie trzeba: walczący są silni, do rozstrzygnięcia do­chodzi szybko, zaś całość zostaje zarejestrowana kamerą wideo, a wynik pójdzie w świat - zosta­nie ogłoszony w Internecie. Za tydzień nowy mecz ligowy i nowa ustawka. A co pomiędzy? Nic szczególnego - nauka, czasem praca, ale przede wszystkim tre­ning siłowy. Ciężki, mozolny, bez oszczędzania: boks, częściej owo brazylijskie ju-jitsu. No i życie podziemne: wyprawy do innych miast, spotkania instruktażowe, wspólne zabawy przy alkoholu, przywołujące w pamięci sceny ze "Zmierzchu bogów" Viscontie­go, poprzedzające filmową wizję Nocy Długich Noży, potem po­wrót do domu i tłumaczenie się zaniepokojonym rodzicom z si­niaków i zadrapań. Dlaczego tre­nują, dlaczego wytrzymują taki reżim? Łatwo zrozumieć: grupa, która pójdzie na ustawkę, liczy około 30 osób, aspirujących do tego grona jest zazwyczaj dwa al­bo i trzy razy tylu. Aby dostać się do tej grupy, trzeba się zasłużyć, pokazać coś niezwykłego. To naj­prostsze z możliwych wyjaśnie­nie, dlaczego poziom agresji wo­kół nas eskaluje.
 

Bandyci mordują polską piłkę­ narzekał na lamach gazet prezes PZPN, Michał Listkiewicz, kie­dy w wyniku starć między kibica­mi drugoligowych drużyn Śląska Wrocław i Arki Gdynia we Wro­cławiu 30 marca 2003 roku zgi­nął młody mężczyzna. Gdy słyszy się o aferach wstrząsających pol­skim sportem, trudno się nie uśmiechnąć. Zwłaszcza że kibi­com-chuliganom daleko do tego, co kojarzy się z pojęciem bandy­ty. Są wśród nich chłopcy z nor­malnych (przynajmniej pozornie) rodzin, kierują się określonym kodeksem etycznym, mają silne poczucie więzi środowiskowej, a przede wszystkim - lokalnego patriotyzmu. Wiedzą, że to tylko na chwilę, że kiedy skończą szko­'ę lub studia (tak, są wśród nich również studenci!), trzeba będzie się wziąć za coś poważnego i ustąpić miejsca młodszym, za­pewne jeszcze bardziej niż oni skorym do bitki, jeszcze bardziej zadziornym. Zresztą, w swoim odczuciu oni nie biją się, tylko walczą. Za co? Za swoją ukocha­ną drużynę, za wspólnotę, za przyjaźń, za wiarę, że nigdy nie zostaniesz sam. Tak głosi credo kibiców Arki Gdynia). Piękne ideały, prawda? Dlacze­go więc sam widok tych młodych kibiców tak bardzo niepokoi, a ich zachowanie budzić może niekłamany lęk?
 

Film Sylwestra Latkowskiego nie trwa nawet godziny, ale dawka szoku, jaką oferuje, jest potężna. Realizator - w przeciwieństwie do poprzednich filmów - wyszedł z kadru, zadaje pytania zza ka­mery, częściej jednak prowokuje swoich rozmówców do zwierzeń. Zaskakujące wypowiedzi ilustru­je zdjęciami nakręconymi przez swoją ekipę, materiałami zreali­zowanymi przez policję, wreszcie kasetami otrzymanymi od kibi­ców. Dlaczego rejestrują swoje wyczyny, spotkania, treningi? Może w celach szkoleniowych, a może by dać świadectwo, że walka była czysta? A przy okazji - na pamiątkę, by za jakiś czas powspominać, jacy byli młodzi, silni i zwycięzcy. I pokazać dzie­ciom, by miały pewność, jaką drogą pójść należy. Wszak po­grzeb "Mariego", kibica Arki Gdynia zamordowanego podczas wrocławskiej zadymy, był na­prawdę piękny.
 

Kino, Nr 12/2003, Kondrat J. Zarębski
 

CHULIGAN NORMALNY CZŁOWIEK
 

Chuligan normalny człowiek. Tak klaruje bohater zbiorowy filmu, którym są ludzie gloryfikujący brutalną walkę. Ponoć są tacy jak my, tylko noszą bluzy z kapturami, a na nich napis HOOLlGANS.  Interesują się sportem: rugby, walkami w klatce, które oglądają także dzieci, oraz tzw. ustawkami – dwie grupy hooligansów umawiają się na polance, żeby się tłuc. Są trupy.
 

"Klatka" ma podobna konstrukcje, co debiut Latkowskiego "To my, rugbiści": zdjęcia z akcji, zdjęcia z otoczenia, w jakim nasz bohater zbiorowy pędzi swój żywot i narracja typu zwierzenia. W filmie jest wiele scen dla subtelnego oka nieprzyjemnych, np. wstęp do zbiorowej onanki. Ale "Klatke" trzeba zobaczyć, bo na naszych oczach przybiera na sile prawdziwy kult przemocy, wyznawany przez ludzi, którzy chcą "dymać, dymać, dymać do rana, potem piwero, wódera i zajebać frajera".
 

Życie Warszawy, Po godzinach, Nr11/2003
 

PRZEMOC W SFERZE POPKULKTURY
 

- Obcował Pan z bohaterami filmu Hooligansami przez blisko rok. Czy. według Pana to normalni ludzie jak sami o sobie mówią?

- Zetknąłem się z nimi już podczas kręcenia "Rugbistów". Musze tu zaznaczyć, że chuligani i kibice to dwie różne grupy. I ze nie jest to film o Legii, jak już od tej drużyny usłyszałem, chociaż nie widzieli filmu. Ja nie jestem żadnym kibicem, w ogóle nie interesuje się sportem, nawet nie wiem, ilu zawodników biega po murawie. Sport jest dla mnie rzeczą abstrakcyjną. Wszystko mi jedno, czy to Legia, czy Arka, Cracovia, czy GKS. Poznałem kibiców, dowiedziałem się o tym, że zrzeszają się w triady.  Ake nie zrobiłem filmu o nich, tylko o kulcie przemocy, która nie wygląda już tak, jak za czasów mojej młodości.

- Teraz jest agresywniej i dużo poważniej.

- I jest to przemoc zorganizowana, która zaczyna wchodzić w sferę popkultury - muzyka, ubrania. Hooligansi maja swoje marki odzieżowe, te ubrania można kupić w normalnych sklepach sportowych. Kiedyś byłoby o Polsce, bo stawiany jest warunek specjalnej ochrony.

- Czy Pan kogoś z tych ludzi zaakceptował, nie powiem, że polubił?

- Gdybym kogoś polubił, to czy widziałaby Pani ich twarze w filmie? Film był oryginalnie dłuższy, miał osiemdziesiąt kilka minut, można było rozpoznać ich twarze, jak w klasycznym dokumencie, był jeszcze jeden watek - ale został wyrzucony. Bohaterów indywidualnych zastąpiłem bohaterem zbiorowym. Zaręczam, że praca nad tym filmem nie należała do przyjemnych. To nie są przyjemni chłopcy. W filmie nie wypowiada się druga strona, prawdziwi kibice, którzy chuliganów nazywają bydłem. Ja chuliganów rozumiem, ale ich nie pochwalam, nie pochwalam ekstremy, bo to jest zło. Gloryfikuje się przemoc i padają trupy. Trup z filmu jest jedynym "oficjalnym" trupem.

- Ile miał lat?

- Dwadzieścia kilka. Zginął we Wrocławiu.

Z Sylwestrem Latkowskim rozmawiała Anna Kilian, Życie Warszawy, Po godzinach, Nr11/2003

MUZYKA
 

Ważnym elementem przekazu  "Klatki" jest muzyka. Słowa wykorzystanych utworów to dodatkowy komentarz .
- "Blokersi" wylansowali kilku twórców. W przypadku "Klatki" chciałbym żeby było podobnie. Dlatego na ścieżce dźwiękowej znaleźli się mało znani twórcy hip hopu z całej Polski – powiedział dla Stopklatka Sylwester Latkowski.
      
Wiodący utwór wykonuje poznański zespół PC PARK. Utwór ukaże się na soundtracku, który wyda T1-teraz/Opusnet. Dystrybucja Pomaton EMI. Na soundtracku ukażą się utwory debiutantów z całej Polski. Soundtrack do KLATKI pokazuje hardcorową twarz polskiego hip hopu. Planowana premiera soundtracku KLATKA - 22 listopada 2003 roku. Reżyserem teledysku "Klatka" PC PARK jest Sylwester Latkowski, zdjęcia wykonał Tomasz Michałowski, a montażem zajął się Jarosław Barzan.
 

TWÓRCY FILMU
 

Do pracy nad filmem zaproszono najlepszych polskich filmowców, zaliczanych do  czołówki młodego kina artystycznego.

Scenariusz i reżyseriaSylwester Latkowski (To my, rugbiści”, „Blokersi”,„Pub 700”, „Gwiazdor”, „Nakręceni”)
Zdjęcia Tomasz Michałowski („Fotoamator”, „Złote Runo”, „Noc Świętego Mikołaja”)

Karina Kleszczewska, Sylwester Latkowski, Roman Górka
MontażKrzysztof Szpetmański („Dług, „Cześć Tereska”)
DźwiękIgor Grątkowski, Sylwester Latkowski
MuzykaShimmy, PC Park, Głos Ulic
Kierownictwo produkcji

OPUSNET,
MAT-FILM, 
Sylwester Latkowski,
Renata Kozak-Jodziewicz

Producent wykonawczyOPUSNET
ProducentRenata Kozak-Jodziewicz
Sylwester Latkowski
Arkadiusz Deliś
RedakcjaJerzy Kapuściński
Grażyna Bryżuk
PostprodukcjaPAY studio TV
GrafikaStudio Rogala
Sprzęt do realizacjiMega TV. Pay TV
Technika realizacjiIMX 16:9
ProducentOPUSNET
TVP S. A.
T1-teraz
Sylwester Latkowski
DystrybucjaOPUSNET/T1-TERAZ
Premiera filmu22 LISTOPADA 2003
Czas trwania54 min.



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS