menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Moja odpowiedź dla Artura N.
Budzę się. Napełniam kawą filiżankę
i zjadam kawałek orzechowego ciasta,
z wczorajszego dnia. Biorę długopis
i próbuję zapisać sen. "Wyobraź sobie
Arturze,że w tym miejscu
pamiętam każdy sen. Ostatnioź
przypomniałem sobie ten,
gdy miałem trzy lub pięć lat.
Tylko nie myśl,że przyśnił mi się
ogromny, strzelisty, pędzący w górę
fallus; osadzony na złotym tronie,
do którego prowadził
długi czerwony chodnik.
O tymśnił trzyletni Jung.
W jego wieku wolałem turlać piłkę
w stronę nóg ciotki, tak blisko,
aby móc zajrzeć pod jej spódnicę.
Pamiętam,że nie miała na sobie rajstop.
Dostrzegłem kawałek różu
jej majtek!"
Na tym koniec. Kropka.
Niech przepadną
wspomnienia, myśli
i ten sen.
Nie opiszę go. "Mogę tobie powiedzieć,
że nie był o niczym,
nie był tak jałowy,
jak wczorajszy dzień."
Jeszcze nie umyłem zębów, nie wykąpałem się.
Za to zmieniłem prześcieradło.
Pełno jest na nimśladów. Ostatniej nocy
kochałem się z nią o czwartej
nad ranem. Dopiero wtedy
miałem czas. Właśnie ukończyłem
opowiadanie , które
wywołało na jej twarzy uśmiech.
Może uśmieszek? "Ach, Arturze,
jak ona krzyczy.
Muszę ją uspokajać.
Cicho, bo obudzisz wszystkich.
Kto słyszał, aby ostentacyjnie
kochać się wśród
osiemdziesięcioletnich starców.
Nasi sąsiedzi są za starzy
na to. Powiedziała:
Trzeba wynająć nowe mieszkanie,
w lepszej dzielnicy
iżeby nie było tyle ciekawskich
uszu. Ten dziadek wśmiesznej, ruskiej czapce,
zawszełypie na mnie oczyma,
a w jego ohydnego psa wstępuje
niezrozumiała wściekłość."

Tak, dobrze,że zmieniłem prześcieradło. Inaczej
teraz siedzi się nałóżku i patrzy
w okno. Padaśnieg.
Niechcianyśnieg.
R. niepokoiła się rano:
"Znowu te uliczne korki. Takłatwo
można się poślizgnąć na oblodzonym chodniku."
Dzisiaj nie chciała wstać. Budziłem ją,
a ona ponownie zapadała w sen.
Pomyślałem,że przyjemnie byłoby,
gdyby zaświeciło słońce, tak,
jak wczorajszego dnia.Za oknem
jest szaro.Żadnego piękna.
Brak odcieni radości. Dziwię się ludziom,
którzy zdecydowanie idą do przodu
i chce się im to , tamto i owo.
Powinienem przyciąć paznokcie, przeczytać
poranne gazety i wykonać kilka telefonów.
"Dlaczego zapytałeś mnie wczoraj,
czy nie miałbym nic przeciw temu,
abyś przyszedł,
gdy mnie nie będzie w domu?
Dlaczego odpowiedziałem,
że nie mam nic przeciwko temu,
abyś się z nią przespał? Tylko nie chcę
o tym wiedzieć!"
Rozrywka przyda się dla każdego z nas.
Luty 1986 roku był bardzo zimny.
Do tego dłuższy o jeden dzień.
Znajomi rzadko nas odwiedzają.
W skrzynce pocztowej tylko rachunki.
R. wczoraj powiedziała: "Kiedy i z kim
tyle rozmawiasz przez telefon?"
Czasami jestem dla niej za szorstki i mówię
słowa tak ostre,że zranione oczy
cieknąłzami. Choć muszę przyznać,że
jest za bardzo miękka, jak nażycie
ze mną. W ogóle miota się po scenie, którą
rządzi histeria." Możesz mi wierzyć
Arturze, czasami mam dość kobiet. Ciągle
natrafiam na histeryczki. Płaczą i płaczą.
Obawiam się,że wreszcie mnie roztopią.".
Powinienem także posprzątać. Wokółłóżka
leży pełno zmiętych kartek,
zagryzmolonych, różnokolorowych fiszek.
Wszystkie zawierają początek,środek lub koniec
jakiegoś wiersza, którego pozbyłem się,
myśląc,że jest to płód
nie godny arcydzieła. Drukować także się
nie opłaca. Honoraria są tak podłe,że
nie starczają na zakup butelki
mojej ulubionej whisky. A potomność?
Jestem w tym wieku,że jeszcze mnie
nie interesuje. Słucham
przez kwadrans radia, rozgadanego
o aborcji. Ludzie z ulicy w większości są ZA,


uzasadniając: "Skoro nie ma się pieniędzy
nażycie i na urodzone dzieci, to jak
nie usunąć? "Mają mniej wątpliwości
niż ja, którego matka nie wyssała z siebie sprężonym
powietrzem. Powiedziałeś
Arturze: "Czytając twoje wiersze
jesteś innym człowiekiem,
nie tak pewnym siebie,
nie tak ostrym.
jak w rzeczywistości."
W takim razie
kim jestem?
Jestem człowiekiem.
Ale co to takiego?
Człowiek
jest problematycznym
przedsięwzięciem.
BARDZO PROBLEMATYCZNYM ( podkreślał Jung).
Jest tak płynne,
tak niedoskonałe,
iż to cud,że...
"Nie chcę już pisać, Arturze,
wierszy. Twoja prośba,żebym przynajmniej
pisał w formie dziennika, nie zostanie
spełniona. Nie ma już we mnie tego napięcia.
Nie mam już w sobie wierszy
dla Ciebie,
dla kogokolwiek."
Za chwilę wezmę prysznic, zrobię jajecznicę,
zaścielęłóżko i zacznę myśleć:
Co mam zrobić z resztą dnia? Napisać
do K., S., B., I., N. ( inicjały kobiet)?
"Może wsiąść w pociąg i odwiedzić twojążonę?
Odwiedzić po to, aby przypalać jej papierosa za
papierosem. Próbować zrozumieć ją,
siebie, nas... Próbować przypomnieć sobie to,
co zapomniałem. To czego nie powinienem
zapomnieć. A co dalej?
Potem leżeć włóżku i słuchać
odgłosów waszej miłości. Tym razem
nie będę prosił, aby nie kochała się z tobą
w mojej obecności. Tym razem JA będę się
masturbował, a nie TY."
Więc, co mam zrobić z resztą dnia?
Obiad, cappucino, mocne piwo (zabrakło whisky,
lektura coraz bardziej nudzących książek,
kilka głupich telefonów.


"Arturze, może przyjechałbyś. Napilibyśmy się
i porozmawiali o sprawach, o których
piszę tylko w wierszach. Tym razem wpuszczę Cię
dalej, nie zatrzymam w przedpokoju.
Posłuchamy Vanessy. Mam jej koncert sprzed dwóch
lat.Żona nie będzie tobie przeszkadzała słuchać
"joe le taxi", a na mnie nie będzie patrzyła
potępiającym wzrokiem, gdy kilka razy pod rząd
wysłucham "be my baby". Czy mówiłem Tobie,
że w czasie tego utworu mój fallus
zmienia się w loda?"
Powietrze jest dzisiaj takie lepkie, ciężkie.
Nie lubię zimy. Za dużo tego białego, a za mało
zielonego. R. zadzwoniła i powiedziała: "A ty
znowu marzysz o tym, aby znaleźć się
w Helsinkach". Miała rację. " Czy mówiłem Tobie,
że nigdzie nie jadłem takiego wyśmienitego
łososia, jak tam?"
Jestem w nastroju na długą, rozwlekłą gadaninę.
"Ależ Ty potrafisz gadać i gadać.
Może jednak wsiądziesz w ekspres i przyjedziesz?
Nie przejmuj się,że gdy wypijesz to
stajesz się wielkim nudziarzem."
Myślę,że może to być piękny dzień. Nawet
słońce wyszło.
Mam ochotę całować usta.
Mam ochotę pić whisky i jeść
płatamiłososia. Mój fallus zmienił się
w strzelistego, pędzącego do góry loda.
Oto moja odpowiedź,
dlaczego nie będę
pisał wierszy.
Nawet najdrobniejszego haiku.
Mam ochotę wyłącznie na ustną formę
porozumienia.

1 marzec 1996r., Warszawa
Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS