menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Czy film Latkowskiego będzie półkownikiem?

„Zabić Papałę” – film dokumentalny Sylwestra Latkowskiego zobaczyłem na prywatnym pokazie dla kilku osób. Prapremiera wersji roboczej odbyła się co prawda podczas festiwalu w Gdyni, jednak dopiero teraz dokument został poddany odpowiedniemu montażowi, skrócony i opatrzny lepszym dźwiękiem.

Pokaz odbył się w podwarszawskim Konstancinie, w prywatnej willi wyposażonej w kameralną salkę kinową. Dokument Latkowskiego trwa 86 minut. Zaczyna się wizytą w rodzinnej wsi Marka Papały. Kończy się obrazami nakręconymi na miejscu zabójstwa, bezpośrednio po zbrodni.

Film Latkowskiego stał się już przedmiotem krytyki, głównie ze strony policjantów i prokuratorów prowadzących śledztwo. Rozpowszechniane są pogłoski o rzekomej niewiarygodności zarówno filmu, jak i reżysera. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” prokurator Mierzewski oświadczył, że to, co robi Latkowski, jest elementem dezinformacji, a jego książka na ten temat „jest wyjątkowo podła, sprawia wrażenie obiektywizmu, powołuje się na do-kumenty, ale moim zdaniem ogólne wrażenie ma być takie, że w śledztwie zmuszano świadków do składania fałszywych zeznań, kombinowano z materiałem, popełniono niesamowite błędy. I nie wiadomo, dlaczego uparto się na jednego, biednego Mazura. Bo przecież generał to kobieciarz, homo-seksualista, zabiła go żona. Taki moim zdaniem jest wydźwięk tej książki”.

Tymczasem dokument, który obejrzałem, demaskuje partactwo ekipy śledczej, która przez 10 lat bezskutecznie poszukiwała odpowiedzi na pytanie, kto zabił generała Marka Papałę. Próba zdezawuowania książki i filmu przez prokuratora, który śledztwo to od początku prowadził dowodzi, że Latkowski trafia celnie i boleśnie, a prokuratorowi Mierzewskiemu puszczają nerwy.

Dla kogoś, komu udało się przebrnąć przez pełną szczegółów i rewelacyjnych odkryć książkę o tym samym tytule, film będzie rozczarowujący. Latkowski skoncentrował się w nim na jednym wątku – roli w tej sprawie osób wywodzących się ze służb specjalnych. Jednak książka to skrupulatny zapis dziennikarskiego śledztwa, przeznaczony dla czytelnika pasjonującego się tematem. Film natomiast jest wycinkiem tego śledztwa, swoistym streszczeniem dla przeciętnego widza.

Latkowski odpytuje najbliższych znajomych zamordowanego. Tak się składa, że są to w większości funkcjonariusze specsłużb tego i poprzedniego systemu. Niektórzy byli oficerowie rozmawiają w sposób otwarty i szczery, opowiadając o swoich relacjach z Papałą, jak chociażby gen. Andrzej Anklewicz. Inni, jak gen. Józef Sasin (były szef Departamentu V MSW), zostali nagrani z ukrycia, nie pomogły im nawet rutynowo używane w służbach specjalnych systemy zagłuszające. Są też tacy, jak płk Roman Kurnik, którzy za wszelką cenę unikają kamery. Nie chcą odpowiadać na najprostsze nawet pytania. A Kurnik akurat - zdaniem autora - mógłby powiedzieć bardzo wiele. Przez wszystkich rozmówców Latkowskiego jest wskazywany jako osoba naj-bliższa Papale, jego mentor, ojciec jego oszałamiającego sukcesu (Papała był najmłodszym i najszybciej awansującym komendantem policji) i protektor. Na kilka tygodni przed zabójstwem dochodzi jednak do niespodziewanego ochłodzenia między Papałą a Kurnikiem. Dlaczego? O tym Kurnik nie chce mówić.

Zdaniem Latkowskiego Papała uwikłał się w dziwne zależności od tych ludzi. Zarówno finansowe, jak i towarzyskie. Zespół śledczych nie zajął się tym wystarczająco, chociaż w poszukiwaniu motywu zbrodni powinien zgłębić towarzyskie i służbowe zależności zabitego szefa policji. Oficerowie UOP mówią, że niektórych wątków nie wolno im było drążyć. Potwierdza to były minister koordynator specsłużb Zbigniew Siemiątkowski, który podkreśla, że niektóre wątki zostały potraktowane niestarannie. Pierwszy, zdaniem kryminologów najważniejszy, tom zapisów śledztwa zawiera mnóstwo szkolnych wręcz błędów i niedociągnięć. Warto dodać, że w skład ekipy weszli ci sami policjanci, którzy bezskutecznie usiłowali wykryć morderców byłego premiera Jaroszewicza i jego żony.

Jedną z osi dokumentu jest wielokrotnie w filmie cytowane nagranie, które redakcja „NIE” udostępniła Latkowskiemu. To nieupubliczniona dotąd rozmowa dziennikarzy „NIE” Doroty Pardeckiej i Macieja Wiśniowskiego z Piotrem W. pseudonim Generał, przestępcą, który został świadkiem koronnym. Jego zeznania w oficjalnym śledztwie stanowią jeden z głównych dowodów. W mającej miejsce kilka lat temu rozmowie z naszymi dziennikarzami Piotr W. będący wówczas jeszcze na wolności i nie podlegający władzy prokuratorów i klawiszy, mówi o zleceniodawcach zabójstwa, wskazując na bliżej nieokreślone szczyty władzy. Na osoby, których nazwiska bał się wymienić, bo są tak wszechpotężne, że „mogłyby każdego z nas obrócić w pył”. Oskarża też prowadzącego śledztwo prokuratora Jerzego Mierzewskiego o to, że „jest kupiony przez „Wołomin”. „Czy wiarygodny jest świadek Piotr Wierzbicki, który bezpodstawnie pomawia prokuratora Jerzego Mierzewskiego?” – pyta retorycznie Latkowski. A to istotne pytanie, bowiem zeznania tego sa-mego Piotra W. prokuratorzy prowadzący śledztwo traktowali bezkrytycznie. Nie wiedzieli jednak, co ten nieomylny w ich rozumieniu świadek wcześniej opowiadał o nich samych. Skoro zmyślał związki Mierzewskiego z „Wołominem” to skąd wiemy, że później mówił prawdę?

Inny obrazek. Były oficer UOP, tyłem do kamery, opowiada o tym jak wytropił groźnego mordercę Ryszarda Niemczyka pseudonim Rzeźnik, przez dłuższy czas typowanego przez ekipę śledczą na zabójcę Papały. Przełożeni oficera, szefowie śląskiej delegatury UOP, rozkazali jednak, żeby się nie zajmował tym mordercą poszukiwanym przez wiele lat. Dlaczego?

Wedle zapewnień kolejno rządzących polityków i śledczych sprawa morderstwa szefa policji uzyskała najwyższy priorytet. Jednak jeden z podejrzanych skutecznie ukrywa się w górach a następnie czmycha z Polski, mimo że UOP znał miejsce jego kryjówki. Byłego oficera UOP, który o tym opowiadał nikt nigdy nie przesłuchał, prokuratorzy do niego nie dotarli. Latkowski owszem.

I jeszcze inny fragment – rozmowa z byłym oficerem CBŚ nazywanym „Miami”, który opowiada o tym jak przez lata śledził każdy krok gdańskiego gangstera „Nikosia”. Policjant ten nie potrafi zrozumieć, czemu ekipa śledcza go nie przesłuchała. Jego zdaniem opisywane w śledztwie spotkania, w których miał uczestniczyć „Nikoś”, nigdy się nie odbyły. A na jednym z takich spotkań zdaniem prokuratury doszło do złożenia zamówienia na głowę Papały. Zamawiał biznesmen Mazur, a „Nikoś” brał w spotkaniu udział. Wraz z nimi przy stole siedzieć miał „Słowik” – gangster z Pruszkowa. Zdarzenie to kwestionuje „Miami” twierdząc, że po pierwsze z pewnością wiedziałby o takim spotkaniu, a po drugie „Pruszkowscy” nigdy nie usiedliby do stołu z „Nikosiem”, którego podejrzewali o współpracę z policją.

W tym poważnym filmie są też momenty komiczne, na przykład gdy Latkowski pokazuje nagraną przez policję scenę rozpoznawania przez świadków Edwarda Mazura. ON jako jedyny wśród okazywanych mężczyzn ma jaskrawo czerwony sweterek na sobie i zawsze ten sam numer 3. Amerykański sędzia Arlander Keys, który odrzucił wniosek ekstradycyjny, wręcz dworuje sobie z takiego „niezawodnego” rozpoznawania podejrzanych.

Kampania kwestionująca wiarygodność filmu Latkowskiego przynosi efekty. Od dłuższego czasu trwają pertraktacje dotyczące wyemitowania go w jakiejkolwiek telewizji. Nie idą najlepiej. Warto upomnieć się o ten film, dać szansę Latkowskiemu, poznać jego ustalenia. Ekipa śledcza miała 10 lat na wykazanie swoich racji. Jak dotąd nie potrafiła nawet spłodzić skutecznego wniosku ekstradycyjnego by sprowadzić do Polski biznesmena Mazura. Nie umie wskazać jakiegokolwiek motywu zbrodni. Nadal nie wiemy, kto i dlaczego zabił generała polskiej policji. Film „Zabić Papałę” jest oskarżeniem wymierzonym w ekipę śledczą i w polityków. Zdaniem Latkowskiego liczba błędów i zaniechań popełnionych w śledztwie przekracza granice niekom-petencji, wskazuje na celowe działania zmierzające do ukrycia prawdziwych zabójców i ich mocodawców. Dokument „Zabić Papałę” może zostać półkownikiem, pewnie dlatego, że zbyt wiele w nim pułkowników.

Andrzej Rozenek Czy film Latkowskiego będzie pułkownikiem? Papała wciąż nie żyje NIE43/2008

„Zabić Papałę”, reż. Sylwester Latkowski, muzyka Piotr Krakowski, zdjęcia Krzysztof Gromek, montaż Rafał Samborski, produkcja Artnet, PISF.



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS