menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

POLSKA: Nie dałem się uwieść esbekom

Kto, Pana zdaniem, zabił Marka Papałę?

Nie odpowiadam na takie pytania. Mnie interesowało śledztwo.

Dlaczego Pan nie szukał zabójcy Papały?

Nie byłbym w stanie go znaleźć. Chciałem zrozumieć, jak to jest, że nie udało się tego wyjaśnić przez 10 lat. A także, czy to, że wokoło pojawiają się nazwiska znanych polityków, miało znaczenie dla sprawy, czy nie. Czy śledztwo nie utknęło także dlatego, że pewni ważni ludzie znają się nawzajem. Czy to, że wiceszef ABW jest znajomym Edwarda Mazura, może mieć wpływ na to, czy nie?

W książce nie stawia Pan żadnych konkretnych, ostrych tez.

Ja nie chcę tu mieć zdania. Chciałem przedstawić na chłodno te dziesięć lat śledztwa, które przedstawiano jako sprawę honoru polskiego wymiaru ścigania, a które jest w tym samym punkcie, w którym się zaczęło. Chcę, by wnioski mógł wyciągnąć czytelnik.

W książce Papała jawi się jako człowiek kontrowersyjny. Awans zawdzięcza dawnym esbekom, ma powiązania z podejrzanymi biznesmenami. To zrzucanie generała z pomnika jest konieczne?

Tak, jeżeli chcemy dojść do prawdy. Nie dojdziemy do prawdy, jeśli i policjanci, i dziennikarze nie będą bazować na faktach. A one często są dalekie od mitu. Jak choćby to, że Marek Papała pośredniczył w rozwiązywaniu konfliktów pomiędzy biznesmenami Zbigniewem Komorowskim i Edwardem Mazurem. Albo właśnie jego powiązań ze środowiskiem wysokich funkcjonariuszy SB. Wysokość pomnika, na jakim znalazł się Papała, była jedną z przyczyn, dla których śledztwo utknęło.

Ostatni minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bardzo ambicjonalnie podchodził do śledztwa. Ale nawet nie udało mu się sprowadzić do polski podejrzanego Edwarda Mazura.

Prawdopodobnie tak jak większość ministrów sprawiedliwości Ziobro czerpie wiedzę z tak zwanych referatów. Nie ma czasu na uważną lekturę akt śledztwa. I tu pojawia się problem.

W referatach jest nieprawda?

Mogą być przekłamania. Może być położony nacisk na wątki poboczne. Dowody twarde mogą być przedstawiane jako miękkie i na odwrót.

Dlaczego śledztwo utkwiło?

Co się dzieje z trenerem piłkarskim, który wciąż ponosi klęski?

Zostaje wymieniony...

A tu ci sami ludzie kręcą się w kółko. Przyjęto jedną wersję wydarzeń i jej się trzymano. Po dziesięciu latach nawet najlepsi śledczy byliby już wypaleni, nie chcieli się przyznać do pomyłek. Brak jest świeżego spojrzenia.

Czemu ich nie zastąpił kto inny?

Tam jest taki klimat: i w policji, i w prokuraturze, że nikt nie chce się dotykać tej ekipy. Bo będzie to odebrane jako naciski polityczne, próba mataczenia.

Obecna ekipa rządząca coś zmienia? Ma powstać grupa analityków, którzy skontrolują śledztwo.

To ruch w dobrym kierunku, ale wciąż za mało. Potrzebna jest całkowita rewizja. Przesłuchanie na nowo świadków.

W Pana książce pada stwierdzenie, że "Papałę zniszczyła warszawka". Co to jest ta warszawka?

To mówi Zbigniew Siemiątkowski. Warszawka to te wszystkie rauty, towarzyskie układziki, śledziki, wódeczki w zamkniętym gronie ludzi policji, dawnych służb, ale i polityki czy biznesu. Dołączenie do nich było wrotami do kariery.

Warszawka źle przyjęła to, że kręci Pan film o śledztwie w sprawie Papały?

Nie chciała się zgodzić na niego żadna z dużych telewizji. W organach ścigania obawiano się nas, traktowano jak intruzów, badano, co robimy, mnie śledzono.

Macki ludzi, którzy zabili generała Marka Papałę, są tak wszechogarniające, że wszyscy, którzy są w policji, boją się im podpaść?

To o co innego chodzi. Szperanie w tym to dotknięcie przeszłości wielu ludzi, którzy byli zaangażowani w tę sprawę, bo byli świadkami, znajomymi. W śledztwie wypływały rozmaite prywatne szczegóły. Pisząc tę książkę, musiałem pokazać, jak wygląda ta policja: biznesowe powiązania oraz panowie z dawnych służb, którzy do jakiegoś stopnia tym wszystkim trzęśli. Decydowali o tym, kto robił karierę i kto jakie stanowisko zajmie.

Oni faktycznie trzymają się razem, w jakiś sposób są zorganizowani?

Spotykają się razem. Jeśli przyjmiemy, że te spotkania służą nie tylko piciu wódki, to na pewno próbują wspólnie wywierać nacisk na rozmaite rzeczy.

Jako najbardziej wpływowa osoba jawi się w Pana książce Roman Kurnik, człowiek SB, były zastępca Papały, a potem zastępca ministra Janika. Jego ludzie wciąż są w policji?

Oczywiście. Ludwik Dorn jako minister zwracał na to uwagę, ale na tym się skończyło. Zresztą proszę pamiętać, że to niełatwe środowisko, by cokolwiek wyjaśniać. Choćby ze względu na powiązania rodzinne. Policja jest pełna wujków, braci i ojców. I jak to ma być? Rodzina siedzi sobie przy obiadku, jest miło, a tu kuzyn nagle wujkowi założy podsłuch?

To dotyczy także podejrzanych?

Na uroczystościach z okazji 9. rocznicy śmierci Papały widziałem, w jakich relacjach jest wielu policjantów z osobami, które w którymś momencie były w kręgu podejrzenia. Łza się w oku kręciła. Czy jedni drugich mogliby porządnie przesłuchać?

Widzi Pan wyjście z tej sytuacji?

Zaproponował je kiedyś Paweł Biedziak - ściągnąć ludzi spoza Warszawy. Najlepszych policjantów z kraju.

W książce pisze Pan o swoich rozmowach z byłym ministrem i prokuratorem krajowym Januszem Kaczmarkiem. Pisze Pan, że rozmawiał on z Panem tylko po to, by wyciągać informacje o przygotowywanym przez Pana filmie i książce, ale nie pisze Pan po co.

Wczoraj się dowiedziałem, że robił to dla szefowej grupy "Generał", która zajmuje się śledztwem. Choć wolałbym wierzyć, że Kaczmarek nie jest aż tak niecny.

Bardzo dużo w Pana książce mówią byli funkcjonariusze służb PRL, choćby Hipolit Starszak, Jan Bisztyga, Józef Sasin. Nie został Pan po prostu przez nich ograny i nie sprzedał ich wersji?

Przeciwnie. Chciałem wreszcie przerwać zasadę, że funkcjonariusze mówili przy wyłączonych mikrofonach jedno, a przy włączonych drugie. W ten sposób manipulowali dziennikarzami. U mnie oni mówią pod nazwiskiem.

Wiedzą o tym?

Część nagrań zrobiłem z ukrycia. Przyjąłem podobną zasadę jak autorki filmu "Trzech kumpli". Chciałem skończyć z zaklętym kręgiem, w którym dziennikarze byli ogrywani przez nich.

Ale mimo wszystko nie będzie to wyglądać tak, że rozlicza Pan śledczych ustami esbeków?

Nie. Bo jeżeli chodzi o śledztwo, oparłem się na aktach. Esbecy przedstawiają tylko swoją wersję tła wydarzeń.

W książce sypie Pan nazwiskami policjantów, tych z grupy "Desperados", skupionej wokół Marka Papały, czy właśnie szefowej grupy "Generał", inspektor, która rozpracowywała gang płatnych zabójców w Gdańsku.

Podaję te nazwiska, które pojawiały się w mediach. Policjanci z "Desperados" to byli jawni pracownicy KG Policji, o pani Wierchowicz pisała prasa. Nazwisk, których ze względu na śledztwo bądź bezpieczeństwo tych osób nie powinienem ujawniać, nie podałem.

Opisuje Pan rozmaite wątki, które śledczy brali pod uwagę. Po jaką, przepraszam, cholerę, opisuje Pan słabo udokumentowany i sensacyjny wątek gejowski sugerujący, że generał ukrywał swój homoseksualizm? Te dwie strony mogą zadecydować o odbiorze całej książki.

Ja nie odkrywam tu jakiejś sensacyjnej prawdy na temat Papały, tylko pokazuję jeden z powodów, dla których śledztwo stoi. Jak do nowego szefa MSWiA przychodzi generał i mówi: niech nie zajmuje się pan Papałą, bo to "sprawa pedalska". Pokazuję, jakie absurdy się w nim pojawiały, by zniechęcić osoby postronne do grzebania w tym.

Sądzi Pan, że uda się doprowadzić śledztwo do końca?

Sądzę, że nawet jeśli akt oskarżenia zostanie sformułowany, to na skutek rozmaitych błędów skończy się jak w Chicago z Edwardem Mazurem. Materiał dowodowy okaże się zbyt słaby.
 
Rozmawiał Wiktor Świetlik, Polska, 2008-09-05



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Klatka – film dokumentalny. Praca nad filmem trwała od 24.10.2002 roku, zakończono ją  22 października 2003. Planowana premiera filmu - listopad 2003.
Scenariusz i reżyseria: Sylwester Latkowski; zdjęcia: Tomasz Michałowski, Karina Kleszczewska; montaż: Krzysztof Szpetmański; dźwięk: Igor Grątkowski; redakcja Jerzy Kapuściński, Grażyna Bryżuk; postprodukcja PAY studio TV; grafika: Studio Rogala: sprzęt do realizacji Mega TV; technika realizacji Sony IMX 16:9; producent wykonawczy Opusnet; Produkcja: Agencja Filmowa TVP dla Programu 2, Opusnet, T1-teraz, Sylwester Latkowski


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS