menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Ostatnia Wieczerza vs media

Po prostu go spalcie
Sylwester Latkowski: Rzadko można spotkać artystów, którzy mają wyraziste poglądy, niezgodne z obowiązującym nurtem. W dodatku poglądy Macieja na sztukę są zbliżone do moich. On nie znosi awangardystów, ja się z nich śmieję. Rzadko też można spotkać człowieka, który nie traktuje sztuki komiksowo, co akurat w tym filmie będziecie mieli okazję zobaczyć.

Obraz „Ostatnia wieczerza”  jest kontrowersyjnym dziełem, jaka jest pańska opinia na jego temat?

S.L.: Mnie nie obchodzi obraz, ja nie zrobiłem tego filmu dla obrazu, zrobiłem go dla Macieja Świeszewskiego. To samo było kiedyś z „Pubem 700”. Każdy myślał – nawet  Leszek – że robię film o  „Śnie nocy letniej”, a powstał „Pub 700”. Nie o Leszku Możdżerze generalnie, ale o Leszku Możdżerze w tym danym okresie, w tym czasie. Mnie interesuje człowiek, artysta, to co on myśli, nie interesuje mnie płótno.
 
Czego się dowiemy o artyście z tego dokumentu ?

S.L.: Powiem tak, na przykład w Trójmieście niektórzy spodziewają się awantury. Ten film jej nie wywoła. Oczywiście, może nie spodobać się establishmentowi, ale chcę przypomnieć, że „Pub 700” na tym właśnie festiwalu też się establishmentowi nie spodobał, a publiczność go pokochała. Myślę, że tak samo będzie z tym filmem. Powstawał przez lata, miałem z czego wybierać, nie łatałem. Będzie tutaj można wyczuć oddech, tak potrzebny jeżeli mówi się o sztuce, o artystach.

Czy otaczająca Pana rzeczywistość i kręcenie w tym czasie innych filmów miało wpływ na „Ostatnią wieczerzę”?

S.L.: Kręciliśmy trzy lata, może cztery. W międzyczasie dopadł nas Smoleńsk. Mieliśmy już pomysły zdjęciowe, a tu nagle znaleźliśmy się w największej paranoi, od której już od roku nie potrafimy się uwolnić. Wszystko to w filmie widać, bo jest on przecież swoistym dziennikiem artysty.

Planuje Pan nakręcenie kolejnego dokumentu o którymś z artystów?

S.L.: Najchętniej jeszcze raz wziąłbym na warsztat Leszka Możdżera. Uważam, że Możdżer  jest  innym Możdżerem niż był, obecnie jest ciekawszy. Mam jeden  projekt, o którym nie chcę na razie mówić. Ale tutaj są potrzebne dość duże, jak na nasze warunki, pieniądze. Będę o nie walczył. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Jako dziennikarz, na co przede wszystkim zwraca Pan uwagę tworząc dokument?

S.L.: Najważniejszy jest czas spędzony z bohaterem. Najlepiej jak najdłuższy. Przyjeżdżam też sam, bez  ekipy, aby rozmawiać z moimi bohaterami. Tak rodzą się wspaniałe przyjaźnie. Myślę, że czas spędzony razem jest najważniejszy. Profesor po raz pierwszy zobaczy ten film tutaj. A wszyscy dziennikarze co mu robią? Pytają, czy się nie boi, czy wie, jak wygląda ten film? Biedny, trochę się ostatnio tym denerwuje, ale ufa mi. To jest najważniejsze, kiedy druga osoba nie boi się oddać Ci swojego  życia. To tak naprawdę jest swoiste małżeństwo z bohaterem.

A czy wie Pan od początku zetknięcia się z osobą czy kamera ją polubi ?

S.L.: Tak, to już mam. Tak było ze Świeszewskim. Nie znałem jego obrazu, a stwierdziłem, że zrobię o nim film. Dopiero jak już zacząłem kręcić, to dowiedziałem się o całej awanturze wokół obrazu i – przepraszam – ale to też mnie nie do końca interesuje. Ta cała awantura mnie śmieszy. To znaczy, że my nie dorośliśmy do rozmowy o  sztuce. Możemy się nie zgadzać – klasycyści z awangardystami – i to jest naturalne. W sztuce musi by dyskurs, czyli dwie przeciwne strony, bo inaczej mamy jałowość. Nic nowego nie powstaje, jeżeli czegoś takiego nie ma. A u nas jest gilotyna – albo tak, albo tak. Taka polska krytyka, w której nie akceptuje się faktu, że ktoś może myśleć inaczej, a dzieło i tak jest wartościowe.

Wersja filmu pokazywana na festiwalu jest ponoć wersją skróconą? Czego będzie w niej brakować?

S.L.: Dopiero jutro zdecydujemy o ostatecznej formie. Okazało się, że obraz będzie wystawiony w Muzeum Królewskim, w Brukseli. Myślałem o tym, żeby nagrać tam ostatnią scenę. Było kilka pomysłów na zakończenie tego filmu. Żona Macieja Świeszewskiego powiedziała: „Słuchaj, a czemu nie zrobicie tak, jak w książce? Spalcie go, spalcie ten obraz, bo on tylko przynosi problemy.”
 
2 sierpnia 2011r., Rozmawiały: Natalia Grzeszczyk i Alma Asuai, www.dwabrzegi.pl

Album z papremiery na Festiwalu Dwa Brzegi https://picasaweb.google.com/114627568555884002226/OstatniaWieczerzaNaDwuBrzegach2011?authuser=0&feat=directlink

Oni mnie w tym filmie w ogóle nie interesują
Co skłoniło Pana do kręcenia filmu o "Ostatniej Wieczerzy", monumentalnym obrazie gdańskiego malarza Macieja Świeszewskiego?
Muszę powiedzieć, że bardziej niż "Ostatnia Wieczerza" zainteresował mnie sam pan Maciej Świeszewski. To artysta, który ma bardzo wyraziste poglądy na życie i na sztukę. Uważam, że w dzisiejszym komiksowym świecie to jest rzadkość i dlatego postanowiłem zrobić ten film.

Obraca się Pan w tym filmie jedynie "wewnątrz" świata przedstawionego na płótnie Świeszewskiego, czy może kamera wychodzi poza ścisły krąg uczty i jej teologiczne przesłanie?
Zainteresowało mnie głównie to, co dzieje się poza przestrzenią eksponowaną na płótnie "Ostatniej Wieczerzy". Obraz Świeszewskiego jest w moim filmie jedynie punktem wyjścia. Chodziło mi o dokument, który ma być rodzajem filmowego dziennika artysty malarza i zapisem jego zmagań nie tylko z materią sztuki, ale i z codziennością.

Czy to znaczy, że kamera nie bada portretów apostołów?
Nie, oni mnie w tym filmie w ogóle nie interesują.

Czy zatem rozmawiał Pan w osobami, które zgodziły się służyć malarzowi w charakterze modeli?
Rozmawiałem z pisarzem Pawłem Huellem, autorem głośnej powieści "Ostatnia Wieczerza", oraz z ks. Krzysztofem Niedałtowskim, autorem znakomitej monografii "Zawsze Ostatnia Wieczerza". Wspominają oni przebieg pracy z Maciejem Świeszewskim z okresu, gdy jego dzieło powstawało.

Zwracał się Pan może także do krytyków sztuki, aby zechcieli skomentować dzieło malarza?
Nie. Nie kręciłem filmu w stylu "gadających głów". I nie zamierzałem robić tego filmu w reakcji na awanturę, jaka towarzyszyła wystawieniu tego obrazu przed kilku laty. Zresztą, co smutne, nie doczekałem się na ponowne publiczne wystawienie dzieła Świeszewskiego.

Kto jest autorem zdjęć?
Nad obrazem pracowali Piotr Piesiak, oraz doświadczony operator Tomasz Michałowski, a także Bartosz Piotrowski. Korzystaliśmy też z materiałów wykonanych przez Video Studio Gdańsk.

O przygotowanie oprawy muzycznej do filmu poprosił Pan Leszka Możdżera.
Jego muzyką jestem zauroczony od dawna. To jest nasze ponowne filmowe spotkanie. W roku 2002 zrealizowałem film "PUB 700", którego bohaterem filmu był właśnie Leszek Możdżer. Film ten na Festiwalu Filmowym w Kazimierzu uznano jako najlepszy polski film dokumentalny. Ale do dzisiaj pamiętam kontrowersje i awanturę wokół tamtego filmu. Po pokazie rzucili się na mnie krytycy. Ale publiczność "PUB 700" pokochała i film dostał od widzów w Kazimierzu nagrodę. Robię filmy dla widzów.

Kiedy będzie można obejrzeć filmową "Ostatnią Wieczerzę" w Gdańsku?
Myślę, że późną jesienią. Warto będzie o tym filmie podyskutować, bo dzisiaj robi się mało filmów o sztuce i pracy artystów.

Z Sylwestrem Latkowskim, reżyserem filmu dokumentalnego "Ostatnia Wieczerza", rozmawiał Henryk Tronowicz, Dziennika Bałtycki

Powrót apostołów. Zobacz Ostatnią wieczerzę Latkowskiego
Przemysław Gulda, Dorota Karaś 2011-07-29, ostatnia aktualizacja 2011-07-28

Sylwester Latkowski, jeden z najbardziej kontrowersyjnych polskich dokumentalistów, kończy pracę nad filmem o gdańskim malarzu Macieju Świeszewskim i jego głośnym obrazie "Ostatnia wieczerza".

- To jest filmowy dziennik artysty, a zarazem moja opowieść o poznawaniu jego samego i jego twórczości - opowiada reżyser. - Ominęła mnie cała medialna wrzawa, która powstała po prezentacji "Ostatniej wieczerzy", ale kiedy prześledziłem ją dziś, po latach, uderzyła mnie chyba jeszcze mocniej. To fascynujące, że jedno dzieło wywołało taki oddźwięk: komentarze i artykuły w mediach, dwie książki.

Głównym bohaterem filmu jest sam Świeszewski, gdański malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych, autor zaprezentowanego po raz pierwszy w 2005 roku obrazu "Ostatnia wieczerza", na którym zamiast apostołów przy stole zasiadają postacie z gdańskiego establishmentu polityczno-artystycznego - m.in.: Jan Kozłowski, Władysław Zawistowski, Paweł Huelle czy Stefan Chwin.

W swoim obrazie Świeszewski ukrył symbole i odwołania mające źródło w religii i historii sztuki. Przez krytyków obraz został nazwany "monstrualnym kiczem", jego obrońcy uważali, że to malarski traktat filozoficzny. W filmie Latkowskiego obok malarza wypowiadają się m.in. ks. Krzysztof Niedałtowski, Wojciech Misiuro i Paweł Huelle.

- Świeszewski ma bardzo sprecyzowane poglądy na temat sztuki, jest przeciwnikiem awangardy - opowiada Latkowski. - W filmie nie mogło więc zabraknąć wielu słów na temat jego bardzo krytycznego stosunku do współczesnej sztuki.

Latkowski to dokumentalista, który słynie z filmów wywołujących kontrowersje. Najgłośniejsze sprawy, którymi się do tej pory zajmował to zabójstwo gen. Papały i śmierć Barbary Blidy, ma w dorobku film o pedofilach i patologiach w aresztach śledczych. Nakręcił również dokument o polskim hip hopie i o Michale Wiśniewskim.

- To nie jest film, który powstał na moje zamówienie, z pomysłem zgłosił się do mnie reżyser - opowiada prof. Maciej Świeszewski. - Sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie, jak kto inny widzi mnie i moją twórczość. Nie oglądałem go jeszcze, słyszałem tylko muzykę Możdżera, bardzo mi się podobała.

Autorem ścieżki dźwiękowej do filmu jest wywodzący się z Gdańska pianista Leszek Możdżer. Współpracował z Latkowskim już wcześniej, był jednym z bohaterów i autorem muzyki do jego filmu "Pub 700".

Film wyprodukowały wspólnie dwie firmy, Film Skafander i ArtNet przy udziale finansowym Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Producenci planują premierę dokumentu jesienią w Gdańsku. A już 3 sierpnia odbędzie się pokaz roboczej, krótszej od ostatecznej, wersji filmu na festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym. Potem film ma być pokazywany w telewizji i rozprowadzany na płytach DVD.

Obraz Świeszewskiego "Ostatnia wieczerza" w ciągu kilku miesięcy ma być prezentowany w Brukseli. - Zaprosiło mnie jedno z belgijskich muzeów, więcej na razie nie mogę zdradzić - mówi malarz.

Muzyka Leszka Możdżera w filmie "Ostatnia wieczerza" Sylwestra Latkowskiego 

Leszek Możdżer napisał muzykę do filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego "Ostatnia wieczerza". Prace nad nagraniem zakończono właśnie we wrocławskim studiu 701. Trójmiejski pianista już raz komponował dla Latkowskiego, do filmu z 2002 r. "PUB 700", którego bohaterem był sam Możdżer.

Tamten obraz został uznany w roku premiery za najlepszy polski film dokumentalny na festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym. Pierwszy publiczny pokaz "Ostatniej wieczerzy" odbędzie się już 3 sierpnia, znów w Kazimierzu, na tegorocznej edycji festiwalu. Nowy film jest poświęcony postaci gdańskiego malarza prof. Macieja Świeszewskiego i jego słynnego, kontrowersyjnego obrazu "Ostatnia wieczerza". Gośćmi Dwóch Brzegów będą, obok Świeszewskiego, pisarz Paweł Huelle oraz ks. Krzysztof Niedałtowski, którzy w dokumencie Latkowskiego wystąpili. Wszyscy po premierze wezmą udział w dyskusji z publicznością. Rozmowa może mieć wysoką temperaturę!

Trójmiejski pianista jest nie tylko autorem partytury, ale wziął udział w nagraniu ścieżki dźwiękowej do "Ostatniej wieczerzy" także jako instrumentalista. Oprócz niego w sesjach wzięli udział gitarzyści Artur Lesicki i Łukasz Wójcik oraz dziewięcioosobowy zespół smyczkowy The Film Harmony Orchestra.
Sylwester Latkowski jest znany ze swojego dziennikarskiego i reżyserskiego temperamentu, można więc spodziewać się sporej burzy, zwłaszcza w Gdańsku, w którym obraz "Ostatnia wieczerza" i zainspirowana nim powieść Huellego kilka lat temu spory skandal już spowodowały.


Polska The Times, Dziennik Bałtycki, Tomasz Rozwadowski, 2011-07-25



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS