menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Cenzor

Wydawałoby się, że zmiany polityczne w Polsce umożliwiły twórcom jawne wypowiadanie swoich myśli. Niestety cenzura stale funkcjonuje. Tezę tę można potwierdzić, obserwując losy dokumentu "To My, Rugbiści", który zostanie wyemitowany 8 marca w programie pierwszym TVP w paśmie Czas Na Kontrowersyjny Dokument. Infofilm rozmawia z jego autorem Sylwestrem Latkowskim.

Infofilm: Dlaczego uważasz, że cenzura w Polsce istnieje?

Sylwester Latkowski: To jest fakt bo co jakiś czas słyszymy o problemach jakiegoś dzieła, utworu, czy przekazu informacyjnego. Oczywiście nie można porównywać dzisiejszych problemów twórców z latami PRL-u. Najbardziej bolesne jest jednak to, że w cenzorów wcielają się dzisiaj ludzie, którzy kiedyś głośno protestowali przeciw niej, obalili urząd cenzorski.

Infofilm: Jakie są źródła cenzury? Czy chodzi o "wycięcie" niepoprawnych politycznie scen filmowych? A może w grę wchodzi kwestia obyczajowości?

Sylwester Latkowski: Film o Herbercie był niepoprawny politycznie, a film "To My, Rugbiści" jest dla niektórych niepoprawny obyczajowo.

Infofilm: Na jakim etapie tworzenia obrazu reżyser spotyka się z sugestią wyeliminowania pewnych scen, nie dlatego że są one złe pod względem technicznym, a ze względu na ich treść?

Sylwester Latkowski: Podczas kolaudacji lub przed emisją już gotowego produktu. Twórca i producenci mogą usłyszeć, że bez wycięcia konkretnych scen nie ma mowy o prezentacji filmu na antenie. W moim przypadku była to lista sześciu scen, pomniejszona później do pięciu. Wziąłem do ręki kartkę i wyszedłem w milczeniu. Następnego dnia razem z montażystą, Markiem Andrychowskim ze Studia Filmowego TPS, w czarnym milczeniu wycięliśmy to czego oczekiwano. Na pytanie, czy chcę mieć kopię tej wersji, odpowiedziałem - nie.

Infofilm: Kogo dotyka cenzura? Czy jest to problem, który napotykają zarówno debiutanci, co sławni i uznani twórcy?

Sylwester Latkowski: Debiutant nie ma wyboru, uznany twórca czasami ma.

Infofilm: Czy jest to tylko problem sprzedawania filmów do emisji telewizyjnych, czy również ta kwestia dotyczy projekcji kinowych?

Sylwester Latkowski: Kino jest większą oazą wolności niż telewizja. Film "To My, Rugbiści" na trzech pokazach kinowych obejrzało około 1.300 osób. Oczywiście w pełnej wersji. Kolejne dwieście osób obejrzało go na pokazach video. Czy kogoś obraziła scena Gugi wyrażającego w ekspresyjny sposób swój stosunek do młodych ludzi, którym rodzice wszystko dają na tacy? Jestem pewien, że nie.

Infofilm: Czy zatem telewizja publiczna jest takim gigantem i monopolistą, że może pozwolić sobie na dyktowanie bezwzględnych warunków?

Sylwester Latkowski: Tak. Dokumentów nie tworzy się dla zysku. Wie o tym każdy producent. Jeśli więc nie ma w sobie ideowości i chęci zrobienia czegoś innego niż kolejny odcinek telenoweli "Klan", to zrozumiałe, że nie będzie chciał wyłożyć prywatnych pieniędzy na film. Co więc pozostaje twórcy? Telewizja publiczna. W TVN i Polsacie dokument został sprowadzony do magazynów sensacji.

Infofilm: Według jakich kryteriów wybierane są filmy do emisji? Czy decyduje o tym komisja, jeśli tak to z kogo się składa? A może jest to indywidualna ocena Andrzeja Fidyka?

Sylwester Latkowski: Tyle rzeczy słyszałem o kolaudacjach, że nic nie chcę o nich wiedzieć. Nie wierzę też w istnienie tylko artystycznych i merytorycznych kryteriów. O mój film zwrócił się do producenta, Janusza Dorosiewicza, Andrzej Fidyk. I chwała mu za to, że w ogóle to uczynił po przeczytaniu recenzji, jakie ukazały się po kinowym pokazie w kinie Wisła.

Infofilm: Czy uważasz, że są metody na obejście cenzury?

Sylwester Latkowski: W ogóle nie chcę myśleć o sposobach obchodzenia cenzury. Nawet w czasach jednomyślności politycznej, w latach 80-tych, nie myślałem o tym, wydając dwa pisma. Do cenzora nie wysyłałem ani pisma ani tekstów. A kiedy przyszedł do mnie "dziwny Pan" mówiąc, że zostanę wyrzucony ze szkoły, pracowałem wtedy jako nauczyciel, wzruszyłem ramionami i następny numer wysłałem do ocenzurowania... Ale stało się to dopiero po wydaniu i ukazaniu się go w sprzedaży, co wywołało jeszcze większą wściekłość.

Infofilm: Czy producenci proponowali Twój film innym stacjom?

Sylwester Latkowski: Tak, ale propozycje wydawały się być w ogóle nie do przyjęcia. Jednym z wymogów było na przykład skrócenie filmu do 25 minut, bo taki jest format programu. Innym żądaniem- zbyt długa licencja na emisje w kodowanej stacji.

Infofilm: Czy w telewizjach komercyjnych panują podobne zasady, co w TVP?

Sylwester Latkowski: Myślę, że Canal+ jest najbardziej otwarty, potem TVP. TVN i Polsat w ogóle nie interesują się żadnymi propozycjami, związanymi z kulturą czy sztuką. Wolałbym nie mówić o ocenzurowaniu, ale zdaję sobie sprawę, że tak to będzie odebrane. Osoby, które widziały już film, a jest ich mnóstwo, wiedząc, że film nie zostanie pokazany w pełnej wersji (8 marca w programie pierwszym TVP), mówią mi z wyrzutem - Jak mogłeś zgodzić się na ocenzurowanie filmu?

Infofilm: Właśnie, to dlaczego mimo wszystko się zgodziłeś?

Sylwester Latkowski: A jaki miałem wybór? Nałożyć na siebie szaty męczennika? Poszedłem na kompromis. Uznałem, że Andrzej Fidyk jest takim autorytetem, że wie, iż po tych cięciach film nie straci na wartości, nadal przekaże to, co chciałem powiedzieć młodemu widzowi. Czy zrobiłem błąd? Będę wiedział po emisji filmu. Ważne jest dla mnie także to, że ten film będzie w tej niepełnej wersji pokazany tylko raz, może ktoś wreszcie zdecyduje się na pokazanie go bez cięć. Trwają teraz rozmowy o wydaniu filmu na DVD, w wersji pełnej. Być może dodam kilka scen, które nie weszły do filmu. Dialog Gugi jest w całości na soundtracku, można kupić płytę lub kasetę i go wysłuchać.

Infofilm: Dlaczego w TVP nie mówi się o tym filmie, nie zapowiada się go? Kto zajmuje się promocją?

Sylwester Latkowski: W rozmowie ze mną powiedziano, że będą zwiastuny, a dlaczego ich jeszcze nie ma? Nie mnie na to pytanie odpowiadać. Promocją filmu zajmuję się osobiście, ten film nie ma działu Public Relations. Wspiera mnie Janusz Dorosiewicz i Agencja MINT. Na marginesie, zarówno Janusz Dorosiewicz, jak i Agencja MINT wspominają o wejściu w mój drugi film dokumentalny i trwają rozmowy o moim projekcie filmu fabularnego. Andrzej Fidyk w czasie naszego spotkania także zachęcał do tego, by złożyć u niego projekt. Choć zacząłem się go bać, myśląc o kolejnym projekcie, który już z założenia dotyka czegoś kontrowersyjnego.

Infofilm: Byłeś bohaterem felietonu Tomasza Raczka, który opisywał sprawę Twojego zakazanego teledysku...

Sylwester Latkowski: Jeden z dziennikarzy ostatnio powiedział o mnie: "kontrowersyjny człowiek, kontrowersyjna twórczość". Jeśli chodzi o mój życiorys, zgodzę się, ale jeśli o moją twórczość, cisną mi się na usta mocne słowa. Nie interesują mnie tematy z okładek kolorowych magazynów. Uważam, że życie inaczej wygląda niż telenowela Klan, ale również inaczej niż pokazują je programy informacyjne i magazyny sensacji. Ten dziennikarz wspomniał, że miał dreszcze na plecach widząc Gugę mówiącego: "Ten co tu jedzie samochodem, to jest typowy leszcz, któremu tata kupił samochód i jeździ sobie po bulwarze i wyrywa dupy. Ludziom opowiada i dupom, że jest gangsterem. To nie jest gangster, ale zwykły frajer z bogatego domu. Takich nie lubimy. Tatuś mu kupił samochód, a on zwariował. Fajną ma dziewczynę i opowiada jej pewnie, że jest gangsterem, a to typowa rura." Tego fragmentu widzowie nie zobaczą w emisji telewizyjnej. Dla wielu ludzi zobaczenie i usłyszenie emocjonalnego stosunku młodego człowieka do świata może być szokiem. Dziennikarz ten rozumiał, dlaczego TVP zażądała cięć w filmie, ale kiedy usłyszał, że film ma być pokazany w paśmie Kontrowersyjny Dokument o godzinie 23, przestał to rozumieć.

Rozmawiała Barbara Burda



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS