menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Nie dla siebie

Dokumentalny film Sylwestra Latkowskiego "To my, Rugbiści" po swojej premierze kinowej, oczekuje na emisję telewizyjną. Infofilm rozmawia z jego reżyserem i autorem scenariusza.

Infofilm: Czym jest dla Ciebie praca nad filmem?

Sylwester Latkowski: Mógłbym tutaj zacytować Chandlera, który napisał że: "robienie filmu powinno być niewątpliwie urzekającą przygodą". Sam tego doświadczyłem. Niestety pisarz mówi też, że tak naprawdę robienie filmu nie jest w zasadzie przygodą, "ale ustawicznym ścieraniem się rozdętych, pretensjonalnych jaźni, niekiedy silnych, zawsze krzykliwych i z reguły niezdolnych do czegoś bardziej twórczego niż autoreklama i przypisywanie sobie cudzych zasług." Coś w tym na pewno jest.

Infofilm: Dlaczego zatem zdecydowałeś się na pracę nad "Rugbistami"?

Sylwester Latkowski: Zacznijmy od tego, że początkowo nie miałem zamiaru reżyserować mojego filmu. Miał się tym zająć pewien znany twórca. Napisałem dokumentację, która bardzo się spodobała, zaproponowano mi więc napisanie scenariusza. Miał to być w pierwotnej wersji film fabularny. Na marginesie, teraz piszę scenariusz filmu dziejącego się w środowisku rugbistów. Przede wszystkim oparty jest na faktach i autentycznych postaciach. Początkowo film miał mieć nawet inny tytuł -"Chuligani".

Infofilm: Producent twojego filmu, pan Janusz Dorosiewicz wspominał mi, że potwornie namęczyłeś się nad wielokrotnym poprawianiem scenariusza dla telewizji.

Sylwester Latkowski: Dotyczyło to innego projektu. Dzięki temu w miarę dobrze znam mechanizm działania redaktorów w telewizji. Muszę powiedzieć, że nie mam do nich żadnych pretensji i chylę czoła przed nimi. Wielokrotnie pokazywali mi czekający na nich cały plik propozycji i scenariuszy. Mimo to zapewniali, że moje teksty zawsze uważnie czytają. Radzą, żebym był spokojniejszy i czekał na swój czas. Ale ja jestem niecierpliwy, więc szukam innych dróg realizacji moich planów.

Infofilm: Dlaczego właśnie zdecydowałeś się na film dokumentalny?

Sylwester Latkowski: W dokumencie tak naprawdę nie można dyskutować z rzeczywistością. Jest to doskonała okazja, żeby wykrzyczeć swoje poglądy. Moim celem było pokazanie, że ludzie ci mają swoje prawdy życiowe i nie są z gruntu źli.

Infofilm: Jak pisze się scenariusz filmu dokumentalnego?

Sylwester Latkowski: To śmieszne, że w przypadku filmu dokumentalnego w ogóle mówi się o scenariuszu. Najpierw przygotowałem dokumentację, opisałem bohaterów, ich losy, poszczególne planowane sceny. Potem z tego wszystkiego zrobiłem audio, czyli półtorej godziny wywiadów, zbliżonych swoim kształtem do audycji radiowej. Dało to ogólny pogląd na to, co może być wybrane do filmu, jaka jest ekspresja bohaterów i jakie są ich powiedzonka.

Infofilm: Nie myślałeś, żeby te materiały wykorzystać właśnie w radio?

Sylwester Latkowski: Jeżeli ktoś dałby mi możliwość, żeby puścić uczciwy reportaż, to kto wie... Ja nie czuję jednak takiej presji, żeby robić coś na siłę, tylko po to aby wykorzystać moje materiały. Być może gdybym chciał zrobić reportaż radiowy, rozmowy z zawodnikami prowadziłbym inaczej? Ale ja przede wszystkim chciałem zrobić film. Uznałem, że tym chłopakom właśnie to się należy. Same wypowiedzi nie zilustrowałyby w pełni tych charakterystycznych postaci.

Infofilm: Czy wszystkie przygotowane materiały wykorzystałeś potem w filmie?

Sylwester Latkowski: Niektóre powiedzonka są jak rodem z "Rejsu", ale nie zdecydowałem się na umieszczenie ich wszystkich w filmie. Uznałem, że nie chcę pokazać chłopaków jako kiboli, a tym samym musiałem zdecydować, które wypowiedzi wyłączyć z dokumentu. Wiem, że Zbyszek jest takim naturszczykiem, że mógłby być bohaterem niejednego filmu. Na początku miałem nawet naciski ze strony Piotrka Radzymińskiego, kooproducenta który sądził, że Zbyszek powinien być głównym bohaterem. Sugerowano mi także, żeby zmontować krótszy, typowo festiwalowy obraz. Ze skróceniem oczywiście nie byłoby problemu. Ale uważam, że nie obyłoby się to wtedy bez szkody dla "Rugbistów". Stałby się może łatwiejszy, ale zdecydowanie bardziej sensacyjny. Mnie jednak nie interesowała tania sensacja. Wręcz przeciwnie- postanowiłem wyciąć fragmenty, które by o tym świadczyły. Takie tematy zostawiam Marcinowi Wronie z programu "Pod napięciem".

Infofilm: Nie myślałeś o tym, by dokument stał się pretekstem do dyskusji nad wychowawczą rolą sportu?

Sylwester Latkowski: Chciałbym, aby mój film został wyemitowany w telewizji. Potem w studiu mogłaby odbyć się dyskusja na tematy społeczne. Większość ludzi ma tylko jedną filozofię na młodych ludzi z dołów. Nie zgadzam się ze zdaniem Lecha Kaczyńskiego, że jedynym rozwiązaniem problemu jest bezwzględne aresztowanie łobuzujących młodych ludzi. Wszystkim, którzy negują postępowanie młodzieży z blokowisk chciałbym powiedzieć, że jeśli ktoś zna realia polskich więzień wie, że młodzi mogą wyjść zza krat tylko gorszymi. Nawet szczury stłoczone na małej powierzchni stają się bardziej agresywne...

Infofilm: Czy robiłeś już coś w kierunku zapoczątkowania takiej dyskusji?

Sylwester Latkowski: Zaprosiłem Marcina Wronę na premierę filmu. Dziennikarstwo, które uprawia jest mocne, dlatego tym bardziej powinien czuć się odpowiedzialny za to co robi. Kiedy przygotowywał swój program o kibicach, dałem mu moje namiary. Miałem nawet zamiar podzielić się materiałami. Uważałem, że powinien wiedzieć o wielu rzeczach, aby móc potem robić obiektywny program telewizyjny. Nie zgłosił się jednak do mnie.

Infofilm: Wszyscy bohaterowie filmu mieli konflikt z prawem?

Sylwester Latkowski: Mniejszość. Podczas kręcenia miałem kontakt z największym gangsterem Wybrzeża, który obecnie ścigany jest listami gończymi. Był on kiedyś kibolem, a teraz się stoczył. Chciałem pokazać na jego przykładzie, jak ważna jest grupa przyjaciół, która stworzyła zespół Arki- Gdynia. Może nie do końca uporządkowali oni jeszcze swoje życie, ale są na dobrej drodze. Nie ukrywają jednak swoich problemów, co dokładnie widać w filmie.

Infofilm: Nie uważasz, że w Twoim dokumencie jest zbyt wiele idealizmu?

Sylwester Latkowski: Zdecydowanie nie. W finale Zbyszek mówi, że nie wierzy, że ktoś kto ma duszę agresora, z dnia na dzień może się zmienić. Jednego dnia z chuligana stanie się ministrantem. W filmie daję pewne czytelne sygnały, że nie wszystko jest takie proste. Jednocześnie nie chcę mówić wielu rzeczy wprost. Dla mnie widz nie jest bezmyślnym odbiorcą.

Infofilm: Jak została przyjęta muzyka hip-hopowa?

Sylwester Latkowski: Od początku wiedziałem, że ten temat musi być ilustrowany taką muzyką. Wszyscy bardzo sceptycznie podchodzili do hip-hopu. Jest ona pisana przez chłopaków z bloków. Sądzę, że gdyby w filmie zaśpiewał Panasewicz, to byłby jeden wielki kicz. Nawet Maleńczuk, czy Kukiz nie pasowaliby tutaj.

Infofilm: Czym różni się Twój dokument od innych filmów tego typu?

Sylwester Latkowski: Na pewno nie dołuje. Nie jest jak inne filmy tego gatunku, które często niosą jedynie negatywne przesłanie. Mój film jest naprawdę autentyczny. Kiedy słyszę od Gugi teksty o "frajerze z bogatego domu" to wiem, że ci którzy to słyszą mogą rzeczywiście się źle poczuć. W którymś momencie sam przestałem oglądać polskie filmy dokumentalne. Rozumiem, że pokazują one śmietniki. Ale czy na tym śmietniku nie można znaleźć choć jednej osoby, która z przekonaniem powiedziałaby, że jest jej tam dobrze? Ja takich dokumentów nie chcę robić.

Infofilm: Jakie są twoje dalsze plany?

Sylwester Latkowski: Kolejna produkcja będzie pewnie krótsza, ponieważ muszę trochę odpocząć psychicznie.

Infofilm: Kiedy zaczynasz następny film?

Sylwester Latkowski: Gdybym miał pieniądze, to od razu. Najpierw jednak muszę zrobić dokumentację. Mam wprawdzie tematy już opracowane, ale z doświadczeń wyniesionych z "Rugbistów" wiem, że pewne rzeczy powinienem jeszcze dodatkowo posprawdzać. Moim marzeniem jest zrobienie dokumentu na taśmie filmowej, poprzedni był kręcony na becie.

Infofilm: Dlaczego akurat na tym zależy Ci tak bardzo?

Sylwester Latkowski: "Rugbiści" nie mogą być pokazywani normalnie w kinie, ponieważ film jest nagrany na taśmie beta. Pokaz premierowy wymagał specjalnego rzutnika. Dokument robiłem z myślą o młodych ludziach i uważam, że powinien do nich dotrzeć. Gdybym jednak chciał zrobić kolejny pokaz w kinie, trzeba byłoby wynająć salę i rzutnik. Mogłoby się okazać, że koszty są zbyt wysokie. Ostatnio producent Janusz Dorosiewicz wspomniał o przepisaniu filmu na taśmę. Mam nadzieję, że tak się stanie. Wdzięczny jestem producentom, którzy mnie wsparli. Ten dokument powstał między innymi dzięki Studiu Filmowemu TPS, w osobie Tomka Pijanowskiego i znanemu producentowi kultowych już dzisiaj filmów, Januszowi Dorosiewiczowi. Na początku drzwi otwierał mi również Piotr Radzymiński. Muszę także wspomnieć o Darku Jankowskim, który zaprosił mnie do TPS. Ten film w ogóle miał szczęście do ludzi, takich jak montażysta Marek Andrychowski, operator Tomasz Tupalski oraz dźwiękowiec Igor Grątkowski.

Infofilm: Sądzisz, że jeśli o czymś się marzy i czegoś bardzo mocno się chce, to jest to możliwe?

Sylwester Latkowski: Przykładem tego niech będą sportowcy- bohaterowie mojego filmu. Myślę jednak, że w każdej branży jest podobnie. Czasami trzeba działać wbrew wszystkim i wszystkiemu. Mój projekt doprowadziłem z wiarą do końca, ale boli mnie to, że wielokrotnie spotkałem się z zawiścią środowiska. Zwłaszcza teraz, gdy film zbiera pozytywne opinie. To takie nasze, polskie! Wielu ma mi za złe, że promuję osobiście film. Czy to takie niestosowne nakręcić teledysk do dokumentu? Wydać soundtrack do niego? (Ma się ukazać pod koniec stycznia, wydawca T1-teraz, dystrybucja KOCH) A jak ja mam trafić do młodych ludzi? To jeden ze sposobów, sygnałów skierowanych do nich. Może zachęci do obejrzenia filmu, który mówi o trudnych, niejednoznacznych sprawach. Teledysk promujący film powstał po to, aby zwrócić uwagę publiczności na film, a nie na mnie. Gdybym zrobił film tylko dla siebie, to wyprodukowałbym go na kasecie VHS i puszczał sobie w domu.


Rozmawiała Barbara Burda



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

 „Nigdy nie oczekiwałem, by Latkowski nakręcił mi laurkę. Mam świadomość  jego ostrego spojrzenia na rzeczywistość. Świadomie zgodziłem się, by to właśnie Sylwester pomógł mi zamknąć bolesne przeżycia, przeszłość.  Jestem ciekawy lustra Sylwestra Latkowskiego, rozumiem, że nie zawsze może oddawać to samo, co widzę ja i inne osoby, które pojawiają się w filmie” – Michał Wiśniewski.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS