menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Wywiad dla Gazety Studenckiej

Gazeta Studencka: Jakie jest przesłanie "Klatki"?

Sylwester Latkowski: Zwrócić uwagę na to, że przemoc jest elementem popkultury. Dla coraz większej ilości młodych ludzi przemoc jest czymś tak normalnym jak pójście do McDonalda.

Skąd się biorą zjawiska takie jak ustawki?

Młodych pozostawiono samym sobie. Najtańszą rozrywką dla nich jest przemoc, siła fizyczna - to nie kosztuje tyle co pójście do restauracji, pubu, kina. Lepiej stworzyć bojówki, umawiać się na ustawki, bo i tak władze samorządowe, Kościół mają ich gdzieś. Oczywiście to w pewnym stopniu uproszczenie. W moim filmie jest taka scena: młodzi ludzie muszą sobie zrobić boisko do rugby, chociaż wiadomo, że w Gdyni ten sport jest akurat bardzo popularny - to najlepiej świadczy o tym, ile się dla nich robi. Stworzenie boiska osiedlowego jest dla władzy za mało medialne.

Po projekcji odezwały się głosy sprzeciwu.

Gdyby nie było tych zdjęć z toruńskiego technikum, toby mnie za ten film zniszczyli. Okazuje się, że młodzież nie jest taka grzeczna - to zjawisko to nie jest pojedynczy przypadek. I to wywołało szok - spacyfikowano premierę tego filmu, kolesie chcieli wywlec mnie z kina, a potem napadli na zespół i na jednego z producentów po premierze.
Środowiska lobbystyczne, np. związane z klubami sportowymi, poczuły się zagrożone - za przeproszeniem gówno je interesuje, czy chłopcy się zabijają, co się dzieje w klatkach, że w czasie meczu w mieście jest wprowadzany stan wyjątkowy. Dla mnie bicie się w klatkach, nieważne jak to się nazywa, jest pornografią sportu. Jeśli ktoś się w niej okłada, niech nie udaje, że to jest normalne.

A kto się bije w klatkach?

Między innymi właściciel paru burdeli w Grudziądzu, policjant ze służb specjalnych. Jeden z ważniejszych klubów vale tudo (rodzaj walk ulicznych - przyp. red.) w Polsce to w całości bojówka kibicowska.
W Polsce wszystko zaczyna być normalne. Swego czasu jedna ze stacji komercyjnych chciała wylansować te walki, zrobić z tego show. W końcu wyjdzie na to, że ja jestem jakimś dziwakiem, bo mnie oburza coś takiego jak walki w klatce, a ci ludzie są normalni, bo ich to fascynuje.

Czyli zaczyna się od akceptacji...

Sporo osób uważa za normalne to, że młodzi ludzie się spotykają i masakrują gdzieś poza stadionem. Ci ludzie twierdzą, że to dobrze, iż nie robi się tego na trybunach, i nie ma znaczenia, że konsekwencją takich zachowań jest kalectwo czy śmierć. Podobnie jest z walkami w klatce - dla organizatorów liczy się tylko marketing, kasa.

Kim są ludzie, którzy uczestniczą w ustawkach?

Bojówka jednego z polskich klubów wymieniana jest w aktach "Masy", świadka koronnego - są to często np. żołnierze mafii. Skończmy z tą paranoją - ktoś, kto założy szalik klubowy, jest akceptowany przez władze tego klubu i przez innych kibiców. To znaczy tylko, że panuje przyzwolenie na takie rzeczy. Kiedy oglądam transmisję z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Jurek Owsiak licytuje koszulkę "woodstockowego chuligana", to ja się zastanawiam, czy on jest wyrachowany, czy po prostu głupi - Owsiak w tym momencie zaciera granice. Niech jeszcze zrobi koszulkę mordercy woodstockowego, gwałciciela, bandziora, gangstera. Słowo "chuligan" jest traktowane przez młodych ludzi pozytywnie - przez takie głupie działania nie mówi się, kim naprawdę jest chuligan.

Z jakich środowisk ci ludzie się wywodzą?

Nie ma reguł - czołówka to są studenci, z dobrych domów. Dla nich to jest fajne, przyjemne, "cool". Jeżeli na walki w klatce przyjeżdża "Rower Błażeja", robi o tym program z jakąś pseudodyskusją i nikt na to nie reaguje, nie protestuje, to znaczy, że żyjemy w chorym świecie.

A co można powiedzieć o ich psychice, mentalności, wrażliwości?

O jakiej wrażliwości mówimy, skoro pokazane są zdjęcia, na których kopią w głowę leżącego? Niektórzy zarzucają mi, że użyłem podkreśleń dźwiękowych dla uderzeń - gdyby założyć mikrofon na ciało człowieka, który się bije, to dźwięki byłyby dużo mocniejsze. Kop w głowę ma niesamowitą siłę dźwiękową.

Maszyny do zabijania?

Nie należy uogólniać, że mamy do czynienia z jakimiś bestiami - poza wąską grupą abnegatów, którym nic nie pomoże. Część ludzi z tego jednak wyjdzie, będzie chciała o tym zapomnieć, będzie się tego wstydziła - tak jak paru moich bohaterów. Dlatego nie można uogólniać, że to jest jedno wielkie dno. Problemem jest to, że wokół nich nie było środowiska, w którym piętnowano by coś takiego. Panuje przyzwolenie. Gdyby przyjrzeć się dyskusjom wokół mojego filmu, to okazałoby się, że problemem nie są walki w klatkach albo ustawki - problemem jest Latkowski.

Jak się rozmawia z kimś, dla kogo jedynym wyznacznikiem wartości jest siła mięśni, umiejętność bicia się (tak mówi o sobie jeden z bohaterów "Klatki")?

Oni mają jakiś tam świat wartości, tylko że są strasznie zaplątani w swoją chuligańską rzeczywistość. Uważam, że większość moich bohaterów wyjdzie z tego, niektórzy już wychodzą i nawet ten film ich do tego zmusi. Ci, którzy się nie wydostaną, wylądują na marginesie - zasilą to, czego się boimy na ulicach. Problem jest taki, że trafiają tam kolejne roczniki - agresja staje się jedyną alternatywą dla młodych ludzi, bo nic się w tym kraju nie robi. Kultura zdycha, dobre bezpłatne studia są fikcją. Nikt nie myśli o młodym pokoleniu teraz, kiedy jest na to czas. W sytuacji marazmu, beznadziei siła fizyczna pozwala młodym ludziom zaistnieć, poczuć się lepiej.

Wspomina Pan o kiepskiej kondycji kultury. Jak jej mainstream wzmacnia ten kult przemocy?

To jest tak, że kulturą nazywa się różne gnioty, robi się kulturę z czegoś, co nią nie jest. A ci, którzy mają coś do powiedzenia, są traktowani jak oszołomy, spychani na boczny tor. Postaci ze świata opiniotwórczego mają tylko jeden cel - zostać gwiazdami. A z drugiej strony jaki jest u nas poziom czytelnictwa? Premiuje się bylejakość - nasza kultura jest kulturą bylejakości: "Big Brother", "Idol", krytyk literacki prowadzący teleturniej. Poprzeczka jest stale obniżana.

Jak wygląda droga od "Big Brothera" do scen takich, jakie znalazły się w "Klatce"?

Gdy ktoś żyje w świecie bez wartości, wartością staje się dla niego właśnie to - klatka. Chuligani idąc na ustawkę, ustalają zasady, a potem one im pękają - pojawiają się narzędzia, są trupy. Dlaczego? Odpowiedź jest jedna - oni nie mają zasad, nie ma chuligana z zasadami.

Bohaterowie Pana filmu tłumaczą, że ćwiczą sporty walki po to, żeby móc się obronić na ulicy. Nie wierzę, że są niewiniątkami, co nigdy nikogo same bez powodu nie pobiły...

Oczywiście, że to jest kłamstwo. Gdy zadawało im się niewygodne pytania, to odpowiadali tak, jak uważali, że powinni odpowiedzieć, żeby przedstawić siebie w dobrym świetle. Oni się wstydzą tego, co robią, i przynajmniej ktoś ich potrafił zawstydzić.

Nie obawiał się Pan, że film stanie się gloryfikacją przemocy?

Miałem taką obawę, okazało się jednak, że chuligani spojrzeli w lustro i przestraszyli się swojego odbicia. Film kieruję do ludzi myślących, do rodziców, do tzw. elit, ale elity to akurat guzik interesuje. Ostatnio tygodnik "Przekrój" posunął się tak daleko, że dał kilka stron w obronie ustlatkowski z idiotyczną tezą, że teraz przynajmniej można z dzieckiem wybrać się bezpiecznie na stadion.

Szkoły walki są odpowiedzią na oddolny popyt czy same od początku napędzają koniunkturę? 

Na pewno jest oddolna potrzeba wyżycia się - kult siły narasta. Inna sprawa, że są konkretne działania popularyzatorskie. Na walki w klatce zapraszano mnie, bo organizatorzy chcieli sobie zrobić bezpłatną reklamę - ja im trochę te plany popsułem.
W szkole nie ma zajęć dodatkowych. Co im proponuje państwo? Jedyną alternatywę zaproponował im świat komercji. Rzeczywistość gier komputerowych, idiotyczne filmy progangsterskie Olafa Lubaszenki albo "Młode wilki". To wszystko jest promocją przemocy.

Jeśli ktoś nie ma wstępu do takiego kolorowego świata jak ten tutaj, to musi sobie go jakoś wywalczyć...

Musisz mieć siłę, żeby rozwalić szybę w sklepie, włamać się do samochodu albo do domu, a żeby istnieć w grupie, musisz mieć siłę, żeby kogoś znokautować. Człowiek ma naturalną potrzebę zaznaczenia się i bycia kimś w środowisku - dla niektórych tylko przemoc jest sposobem na to.

rozmawiał Piotr Kowalczyk, marzec 2004



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sylwester Latkowski znów zaskakuje - tym razem pozytywnie. "Kamilianie" to oszczędny, ale poruszający dokument. Byli już rugbyści, blokersi. Był polski show-biznes. Tym razem enfante terrible polskiego dokumentu zrobił film o zakonnikach. Ale tak naprawdę to film o życiu, a raczej śmierci. Kamilianie - bohaterowie filmu to ludzie, którzy swoje życie ofiarowują chorym. Niby to nic wielkiego. Kilka tysięcy polskich pielęgniarek codziennie robi to samo. Jednak Kamilianie to nie pielęgniarze, nie lekarze - to bracia w śmierci.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS