menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Wywiady Wieści Wydarzenia

"W swoim filmie starałem się pokazać, jacy naprawdę są hip-hopowcy"

FilmWeb: Dlaczego postanowiłeś zrobić film o kulturze hip-hopu? Czy Twoim zdaniem poprzez pokazanie tej kultury i tegośrodowiska można powiedzieć coś istotnego o młodych ludziach w Polsce?

Sylwester Latkowski: To właściwie dwa pytania (śmiech). Zacząłem interesować się tym zjawiskiem, kiedy robiłem swój poprzedni film - "To my, rugbyści". Dostrzegłem wtedy, że młodzi ludzie, których opisuję, mają swoją muzykę i związaną z nią kulturę - hip-hop. Podczas realizacji tamtego dokumentu poznałem wiele składów zespołów hip-hopowych, niektóre z nich stworzyłyścieżkę dźwiękową do filmu. Uświadomiłem sobie wówczas,że mówiąc dziś o młodych ludziach nie można zapominać o tej kulturze. Ona jest głosem pewnego pokolenia, pewnej grupy. Po zakończeniu realizacji "Rugbystów", postanowiłem pójść krok dalej i zająć się zjawiskiem hip-hopu. Uważam,że jest ono znamienne dla naszych czasów i tego, co dzieje się z młodymi ludźmi w Polsce z wielkich skupisk miejskich. Twórcy hip-hopu przemawiają do swojego pokolenia głosem, który jest dla tego pokolenia zrozumiały i w bezkompromisowy sposób mówią rzeczy ważne i prawdziwe o tym, co dzieje się wokół.

FilmWeb: Dlaczego nazwałeś swój film "Blokersi"?

Sylwester Latkowski: Ten tytuł jest trochę prowokacyjny, nawiązuje do sposobu, w jaki media i oficjalna kultura wypowiadają się o ludziach z kręgu kultury hip-hopu. Dla nich "blokers" to określenie pogardliwe, które oznacza człowieka wychowanego na osiedlach z wielkiej płyty, przesiadującego całe dnie na ławce, słuchającego dziwnej muzyki, ubierającego się w spodnie z krokiem w okolicy kolan, używającego wulgaryzmów i wiecznie naćpanego. Pojęcie "blokers" utożsamiane jest z pojęciem hip-hopowiec. Świadczy to ożenującej ignorancjiśrodowisk, które wydają takie sądy. W swoim filmie staram się pokazać, jacy naprawdę są hip-hopowcy.

FilmWeb: Rozumiem,że w swoim filmie przedstawisz odmienne spojrzenie na subkulturę hip-hopu?

Sylwester Latkowski: Tak, staram się pokazać rzeczywistość, prawdziwy obrazśrodowiska twórców i odbiorców hip-hopu. Przy czym, zaznaczam, nie jest to film o scenie muzycznej, to dokument o szerszym zjawisku, o tysiącach młodych osób, dla których muzyka hip-hopowa i kultura z nią związana jest po prostu sposobem nażycie. A także - wbrew temu, co wciskają nam media - sposobem wyjścia z blokowisk, oderwania się od szarzyzny i braku perspektyw towarzyszących egzystencji młodzieży z wielkich osiedli polskich miast. Absurdalne i krzywdzące jest przedstawianie kultury hiphopowej jako zwyrodniałej, zdegenerowanej i bezwartościowej. A tak właśnie mówi się o niej w telewizji, prasie. Niedawno opublikowany został artykuł, w którym pada wprost sformułowanie,że hip-hop to kultura patologiczna. Autor tego artykułu, Mirosław Pęczak wykazał się tym samym skandalicznym brakiem orientacji w opisywanej dziedzinie. Niestety, socjologowie wypowiadający się na te tematy w oficjalnych mediach prezentują takie właśnie spojrzenie - wzgardliwe, wrogie i jednostronne.
Przypomina mi to grę do jednej bramki - udziela się prawa do wypowiedzi tylko jednej stronie i to bynajmniej nie tej najbardziej zainteresowanej. Atmosfera zaszczucia nie sprzyja dialogowi. Wświadomości wielu osób utrwala się wizerunek hip-hopowca jako zaćpanego wandala. To jest chore. Między innymi dlatego postanowiłem zrobić ten dokument -żeby dać szansę wypowiedzenia się drugiej stronie, która do tej pory nie mogła się przebić, dojść do głosu w mediach obsadzanych wyłącznie przez wrogo nastawionych i uprzedzonych redaktorów.

FilmWeb: W filmie zaprezentujesz stosunek mediów do hip-hopu?

Sylwester Latkowski: Pokażę stosunek ludzi z kręgu kultury hip-hopu do mediów. Jest w "Blokersach" scena, w której Grammatik komentuje artykuł Pęczaka opublikowany w "Polityce", a zawierający określenie "hip-hop - subkultura patologiczna". Warto zobaczyć tę scenę - mówi ona dużo o rozbieżnościach pomiędzy tym, czym jest hip-hop naprawdę i jak traktują go ludzie z nim związani, a tym, jak postrzegają go mass media i socjologowie, oglądający świat zza swego biurka. Media nadal przedstawiają jednostronny i krzywdzący obraz tej kultury. Naturalnie stan rzeczy się zmienia, dziś, kiedy o tym rozmawiamy, sytuacja jest już dużo inna niż w czasie, kiedy robiłem swój dokument. Pewnie za kolejne pół roku, to w tej chwili mówię, przestanie być aktualne. Już teraz nieco przychylniej traktuje się kulturę hip-hopu, ale w czasie, kiedy powstawał mój dokument, w stosunku do tej muzyki, jej twórców i odbiorców było dużo agresji. Usilnie marginalizowało się tę kulturę, mówiło się, że ludzie z nią związani to degeneraci. Ja natomiast jestem przekonany, że,że wielu młodych hip-hopowców, których teraz media i socjologowie z góry skazują na przegraną, którym nie wróżążadnej przyszłości, właśnie dzięki hip-hopowi wyjdzie z blokowisk, skończy uniwersytety, będzie wydawać płyty i zajmować ważne stanowiska w mediach. Za parę lat to oni będą kształtować opinię publiczną.

FilmWeb: Nie obawiasz się,że teraz Ty przedstawiłeś to zjawisko jednostronnie, popadłeś w drugą skrajność, zachwycając się tą subkulturą? Twój stosunek do hip-hopu nie przesłonił Ci takich zachowań hip-hopowców, jak izolowanie się od "wrogów", swego rodzaju ksenofobii?

Sylwester Latkowski: Nie, starałem się zrobić rzetelny dokument, pokazać jasne i ciemne strony środowiska i kultury hip-hopu. Mój specyficzny styl pracy sprawia, że niczego nie idealizuję, dogłębnie analizuję opisywane zjawiska. Dokument jest zresztą taką formą wypowiedzi filmowej, która nakłada na reżysera obowiązek wiernego oddania rzeczywistości i wczucia się w materię opisywanego zjawiska. Nie unikałem więc pokazywania spraw, o których mówisz. Ale też nie umieściłem w filmie żadnego komentarza socjologa, czy osoby, która miałaby krytyczny stosunek do hip-hopu. Ci ludzie są ciągle obecni w mediach, to oni mają do swojej dyspozycjiśrodki przekazu, do których bronią dostępu hip-hopowcom. Uznałem więc,że teraz oddam glos wyłącznie ludziom związanym z hip-hopem.

FilmWeb: Powiedziałeś,że masz specyficzny styl pracy. Mógłbyś opowiedzieć na czym polega ta specyfika?

Sylwester Latkowski: Po pierwsze nigdy nie zakładam z góry jaki film zrobię. Nie mam gotowego scenariusza (w przypadku filmu dokumentalnego mówienie o jakimkolwiek scenariuszu uważam w ogóle za absurdalne). Zawsze staram się jak najdokładniej poznać opisywaneśrodowisko, dlatego nagrywam masę materiału, z którego dopiero po dłuższym czasie wybieram fragmenty nadające się do wykorzystania. Postępowanie wielu dokumentalistów, którzy robią filmy na zamówienie, wiedząc jaką ostateczną wymowę będzie miał film, wydaje mi siężenujące. Sam przystępuję do montowania materiału, dopiero, kiedy mam pewność,że zobaczyłem i dowiedziałem się już wystarczająco dużo.
Dlatego moje filmy powstają tak długo - rok, czasem dwa lata. "Blokersów" zrobiłem w pół roku, ale tylko dlatego, że taką miałem umowę z producentem. Moje filmy mają w założeniu dawać prawdziwy, niezakłamany i nieupiększony obraz rzeczywistości, dlatego od bohaterów swoich dokumentów oczekuję maksymalnej szczerości. Stąd mój nietypowy styl pracy z nimi - wydobywam z opisywanych postaci najszczersze zwierzenia, autentyzm, jaki rzadko spotyka się w dokumentach. Zmuszam do pozbycia się masek i póz, ale nigdy nie przekraczam granicy intymności, która mogłaby kogoś skrzywdzić. Moi bohaterowie wiedzą, że mogą na mnie polegać, że nie wykorzystam przeciwko nim tego, co usłyszałem i zobaczyłem, dlatego ufają mi i otwierają się przede mną. Jeżeli ktoś nie zgodzi się na umieszczenie w filmie konkretnych scen, uszanuję to. Realizowanie filmu w tak specyficznym, zamkniętym środowisku jak hip-hopowcy nie było łatwe. Wyobraź sobie, że do kolesi, którzy żyją w tak hermetycznej subkulturze, sprzeciwiającej się oficjalnym, systemowym normom, przychodzi nagle z kamerą facet ubrany w garnitur. Czasem wzbudzało to ich nieufność, szybko jednak przekonywali się, że nie jestem ich przeciwnikiem, że ich rozumiem. Rzeczą, która jeszcze bardziej skłaniała ich do spontanicznych, szczerych zachowań i wypowiedzi był fakt, że jestem autorem filmu "To my, rugbyści" - obrazu, który wieloma z nich wstrząsnął, który uznali za swój. Tym łatwiej było mi się porozumieć z bohaterami "Blokersów",że mam za sobą takie doświadczenia, jak pobyt w więzieniu, co dla wielu z nich było szokiem i co sprawiło,że zaczęli mnie traktować jak osobę, która potrafi pojąć ich własne problemy, czy nieufność wobec wymiaru sprawiedliwości.

FilmWeb: Podobno w trakcie realizacji zdjęć do filmu mieliście problemy wewnątrz ekipy,. Część osób chciała się nawet podobno wycofać z dalszej pracy. Dlaczego?

Sylwester Latkowski: Ze względu na warunki pracy. Część osób nie wytrzymywała psychicznie. Przebywaliśmy bowiem w miejscach, które stanowiły mało komfortowe otoczenie. Uwierz mi,że niełatwo jest patrzeć i przebywać w kręgach, gdzie ludzie często wywodzą się z tzw. rodzin patologicznych, mają kłopoty, o jakich nieczęsto mówi się otwarcie w mediach. Pracowaliśmy niekiedy w ogromnym napięciu i stresie. Niektórzy obawiali się o własne bezpieczeństwo. Wszyscy dotrwali jednak do końca, bo naprawdę było warto zrobić ten film.

FilmWeb: Mówiłeś, że "Blokersi" są o wychodzeniu z blokowisk, na co sposobem jest twórczość, w tym przypadku muzyka. Nasuwają się tu skojarzenia z "Że życie ma sens..." Sky Piastowskich. Czy takie porównania, przy wszelkich różnicach (tamten film był fabularny i w dodatku amatorski) są w ogóle dopuszczalne?

Sylwester Latkowski: "Blokersi" to dokument i w dodatku zrealizowany profesjonalnie. Nie widziałem "Żeżycie ma sens..." dlatego trudno mi się wypowiadać na ten temat. Sądzę jednak,że są zupełnie różne filmy - tamten zawierał ewidentne formy kreacji, czego w moim filmie nie ma.

FilmWeb: Zdjęcia do "Blokersów" odpowiadają w jakiś sposób estetyce teledysków hip-hopowych, czy też może zdecydowaliście się na wybór innego sposobu widzenia i filmowania?

Sylwester Latkowski: Sposób filmowania jest inny, naturalnie w "Blokersach" są fragmenty teledysków hip-hopowych, ale zastosowaliśmy odmienny rodzaj ustawienia kamery. Chcieliśmy,żeby obraz oddawał atmosferę i treść filmu. Tomek Tupalski, autor zdjęć, starał się znaleźć nietypowe punkty widzenia kamery. Zastosował też obiektyw szerokokątny, którym filmował ujęcia z dołu. "Blokersi" mają ogromny dynamizm iżeby zrozumieć jak obraz współgra z treścią, trzeba po prostu zobaczyć film.

FilmWeb: Naścieżce dźwiękowej do filmu znajdują się znakomici wykonawcy, m.in. DJ Volt, Eldo, Fisz, Grammatik, Paktofonika. W utworze napisanym specjalnie do filmu, "Każdy ma chwile" Grammatika, zagrał gościnnie znany pianista jazzowy, Leszek Możdżer. Ciekawi mnie jak udało Ci się namówić ich do współpracy?

Sylwester Latkowski: Na pomysł, żeby Grammatik nagrał utwór razem z Leszkiem Możdżerem wpadł producent filmu, szef Solopanu, Jacek Szumlas. To on namówił muzyków na spotkanie, które odbyło się u mnie w domu. Grammatik i Leszek Możdżer siedzieli na tej kanapie, na której my siedzimy teraz i nie odzywali się do siebie słowem. Grammatik wysłuchał tego, co nagrał Możdżer i rozeszli się w milczeniu. Było to jednak o tyle inspirujące przeżycie dla obu stron, że powstał utwór "Każdy ma chwile". Choć ci muzycy są z zupełnie różnychświatów, na tyle spodobało im się to, co robi druga strona,że chętnie zgodzili się wspólnie coś stworzyć. Jak widać, w sztuce czasem lepsze jest milczenie, niż zbędna gadanina (śmiech).

FilmWeb: Gdzie realizowane były zdjęcia?

Sylwester Latkowski: W Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Koninie, Gnieżnie i Opolu (podczas festiwalu).

FilmWeb: Twój film jest dość intensywnie promowany - będzie rozpowszechniany w kinach, nagrany został soundtrack. Czy planujecie także pokazy na festiwalach filmowych?

Sylwester Latkowski: Tak, poza seansami kinowymi i telewizyjnym, "Blokersów" można będzie zobaczyć na kasetach VHS i płytach DVD, a także prawdopodobnie na różnych przeglądach i festiwalach filmowych.Żałuję,że mójh poprzedni dokument, "To my, rugbyści" nie miał takiej promocji, niewiele osób miało szansę go obejrzeć.

FilmWeb: W tej chwili realizujesz swój kolejny dokument. Zechciałbyś pokrótce o nim opowiedzieć?

Sylwester Latkowski: Robię film o realizacji musicalu do muzyki Leszka Możdżera wg. Dramatu Szekspira, "Sen nocy letniej". Pokażę fascynujący, niezwykłyświat. Opiszę teatr, scenę i ludzi zajmujących się komponowaniem muzyki w sposób, jakiego mało kto spodziewa się po tego rodzaju realizacjach. Nie mogę oczywiście wszystkiego teraz powiedzieć,. Ale mam nadzieję,że już wkrótce widzowie sami będą mogli to ocenić. Zakończenie zdjęć planujemy na październik.

FilmWeb: Dzięki za rozmowę.

Marta Olszewska



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS